27.11.2023, 09:49 ✶
To prawda - Rodolphus stronił od wszelakich używek. Alkohol był, podobnie jak narkotyki, poza jego zasięgiem. Zbyt mocno wpływał na umysł, przytępiał ruchy i reakcje. Ale tutaj, we własnym mieszkaniu, z Bellatrix u boku, czuł się bezpiecznie. Mógł pozwolić sobie na odrobinę przytłumienia zmysłów. Nalał jej wina, mniej więcej do 1/3 wysokości kieliszka, sam usiadł obok na kanapie i westchnął ciężko, przeczesując ręką ciemne włosy. Wbił spojrzenie w narzeczoną. W jego oczach po raz pierwszy od bardzo dawna było widać nie tylko troskę, ale i niepokój. Upił łyk whisky i odłożył szklankę na podstawkę na stoliku kawowym. Sięgnął do włosów Bellatrix i założył niesforny kosmyk za jej ucho. Wiedział, że zaraz wrócą do stanu pierwotnego, ale lubił to robić.
Przez chwilę milczał, obserwując jej twarz i reakcje na swój dotyk. Pogładził miękko jej policzek wierzchem dłoni - wbrew temu, co można by podejrzewać, Rolph miał ciepłą skórę.
- Wiem, że nikomu nic nie powiesz. Martwi mnie jednak to, że ktoś może wyciągnąć z ciebie tę informację. A już sam fakt, że widziałaś gdzie byłem, da naszym przeciwnikom oręż do ataku - wyjaśnił, zabierając rękę. Cofnął ją tylko po to, by pochwycić w palce drobną dłoń Black i unieść ją do ust. - To, co widziałaś jako pierwsze, było ostatecznym zakończeniem moich prac nad badaniem różnic między budową mózgu i jego działaniem u czarodziejów oraz szlam i mugoli.
Ostatnie słowa niemal wycedził, zaciskając nieznacznie palce na jej dłoni. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa i odrobina alkoholu, by mógł spokojnie zrzucić maskę i pozwolić pogardzie wypłynąć na powierzchnię, by przejęła nad nim kontrolę.
- Słyszałaś o Robercie Mulciberze i o odejściu całej jego rodziny z Ministerstwa Magii? Czy wiesz cokolwiek na temat jego prac, którymi się zajmował, pracując w Departamencie Tajemnic? - odejście Mulciberów było głośne i niespodziewane, pytanie jak dużo narzeczona o tym wiedziała. - To był ten dzień, w którym Robert złożył mi wizytę na odludziu w Kingston upon Hull.
W oczach Rodolphusa błysnęła duma. Nie tylko odnalazł Roberta, ale i sprawił, że ten zainteresował się badaniami, które prowadził. Ba - sprawił nawet, że Robert w końcu go odwiedził, by spotkać się twarzą w twarz. Niewielu mogło dostąpić tego - w jego mniemaniu - zaszczytu.
Przez chwilę milczał, obserwując jej twarz i reakcje na swój dotyk. Pogładził miękko jej policzek wierzchem dłoni - wbrew temu, co można by podejrzewać, Rolph miał ciepłą skórę.
- Wiem, że nikomu nic nie powiesz. Martwi mnie jednak to, że ktoś może wyciągnąć z ciebie tę informację. A już sam fakt, że widziałaś gdzie byłem, da naszym przeciwnikom oręż do ataku - wyjaśnił, zabierając rękę. Cofnął ją tylko po to, by pochwycić w palce drobną dłoń Black i unieść ją do ust. - To, co widziałaś jako pierwsze, było ostatecznym zakończeniem moich prac nad badaniem różnic między budową mózgu i jego działaniem u czarodziejów oraz szlam i mugoli.
Ostatnie słowa niemal wycedził, zaciskając nieznacznie palce na jej dłoni. Wystarczyło poczucie bezpieczeństwa i odrobina alkoholu, by mógł spokojnie zrzucić maskę i pozwolić pogardzie wypłynąć na powierzchnię, by przejęła nad nim kontrolę.
- Słyszałaś o Robercie Mulciberze i o odejściu całej jego rodziny z Ministerstwa Magii? Czy wiesz cokolwiek na temat jego prac, którymi się zajmował, pracując w Departamencie Tajemnic? - odejście Mulciberów było głośne i niespodziewane, pytanie jak dużo narzeczona o tym wiedziała. - To był ten dzień, w którym Robert złożył mi wizytę na odludziu w Kingston upon Hull.
W oczach Rodolphusa błysnęła duma. Nie tylko odnalazł Roberta, ale i sprawił, że ten zainteresował się badaniami, które prowadził. Ba - sprawił nawet, że Robert w końcu go odwiedził, by spotkać się twarzą w twarz. Niewielu mogło dostąpić tego - w jego mniemaniu - zaszczytu.