27.11.2023, 13:35 ✶
Gdy Elaine zdecydowała się z nim iść, nie krył szczęścia, przeplatanego z ulgą. Gdyby widział go teraz jakiś lekarz, na pewno zechciałby przepisać mu odpowiednie specyfiki na nierówną pracę serca. Felix wiązał duże nadzieje z tym wydarzeniem, w ogóle z tym dniem i być może z wieczorem. Nie, żeby coś planował, bo nie planował (nigdy w sumie nie miał planu), ale na samą myśl o tym, że spędzi cały dzień z Elaine, z dala od cyrkowego zgiełku, czuł przyjemny dreszcz ekscytacji. Felix chwycił Elaine za rękę niemal odruchowo, gdy prawie na kogoś wpadli.
- Lepiej trzymaj się blisko, bo nie będę cię potem szukać! - skłamał gładko, wiedząc że ona wie, że kłamie. Wystarczy tylko by lisica się od niego oddaliła, jak to zwykle miała w zwyczaju, by rzucił wszystko, co robił, rzucając się w wir poszukiwań. Czasem było to naprawdę uciążliwe, bo młody Bell miał wrażenie, że Elaine jest bardziej lekkomyślna od niego samego, ale przecież za to ją kochał. Jak przyjaciółkę, oczywiście.
Jego pojęcia odświętnego stroju ograniczyło się do umycia się, dokładnego wyszczotkowania zębów i założenia ubrań, które nie śmierdzą. No i były względnie czyste i niewygniecione. Zanim pociągnął Elaine w stronę stoisk, zabrał wianek od jednej z kobiet i nałożył go na głowę.
- I jak? Pasuje mi? Bierz swój bo zaraz zabraknie, a potem ci coś kupię, co ty na to? - poprawił kwiaty na głowie, szczerząc zęby do przyjaciółki. No cokolwiek można było o nim powiedzieć, to ten wianek naprawdę mu pasował. Podkreślał kolor oczu.
!wianki
- Lepiej trzymaj się blisko, bo nie będę cię potem szukać! - skłamał gładko, wiedząc że ona wie, że kłamie. Wystarczy tylko by lisica się od niego oddaliła, jak to zwykle miała w zwyczaju, by rzucił wszystko, co robił, rzucając się w wir poszukiwań. Czasem było to naprawdę uciążliwe, bo młody Bell miał wrażenie, że Elaine jest bardziej lekkomyślna od niego samego, ale przecież za to ją kochał. Jak przyjaciółkę, oczywiście.
Jego pojęcia odświętnego stroju ograniczyło się do umycia się, dokładnego wyszczotkowania zębów i założenia ubrań, które nie śmierdzą. No i były względnie czyste i niewygniecione. Zanim pociągnął Elaine w stronę stoisk, zabrał wianek od jednej z kobiet i nałożył go na głowę.
- I jak? Pasuje mi? Bierz swój bo zaraz zabraknie, a potem ci coś kupię, co ty na to? - poprawił kwiaty na głowie, szczerząc zęby do przyjaciółki. No cokolwiek można było o nim powiedzieć, to ten wianek naprawdę mu pasował. Podkreślał kolor oczu.
!wianki