27.11.2023, 17:22 ✶
- I tak, i nie - odpowiedział spokojnie, przeczesując po raz kolejny włosy. - Przez dłuższy czas próbowałem skontaktować się z Robertem, ale odpowiedział na moje wezwanie dopiero ostatniego dnia, gdy miałem potwierdzić swoją tezę. Przejrzał materiały i dostrzegł błąd w metodologii działań, musiałem zacząć wszystko od nowa.
Nie do końca wiedział, jak jej to wytłumaczyć. Nie mógł powiedzieć Bellatrix za dużo o pracy Departamentu Tajemnic - nawet jeżeli robił to "po godzinach", to jednak wciąż jego badania wywodziły się z Ministerstwa. Nie bez powodu nazywano ich Niewymownymi.
- Powiedzmy, że Robert, zabierając część swoich prac i badań, spowolnił prace w Ministerstwie. Nie on jeden, zresztą. Ministerstwo próbuje przepchnąć propagandową teorię, jakobyśmy się nie różnili od mugoli. Co jest oczywiście błędnym założeniem - udało mi się to udowodnić prawie dwa lata temu, uda i teraz - starał się mówić jak najprostszym językiem, starannie dobierając słowa i ważąc je na szali "mogę-nie mogę". W jego głosie słychać było napięcie, ale i ekscytację. - Ministerstwo przeprowadza eksperymenty w bezpiecznym otoczeniu, przez co mózg i układ nerwowy nie reagują tak, jak reagowałyby w środowisku wolnym od przekonania, że obiekty przeżyją.
Powiedział ostrożnie, wlepiając spojrzenie w narzeczoną. Świdrował ją wzrokiem, jakby chciał przekonać się, że nadąża i rozumie, co próbuje jej przekazać. A miał jej do przekazania bardzo, bardzo dużo.
- Robert zaproponował inny podział i inne rozwiązanie. Chata, którą spaliłem, pogrzebała moje próby sprzed kilku lat, ale materiały zostały. Razem z Robertem współpracujemy nad badaniami korelacji mózgu i zachowania czarodziejów w zależności od tego, jak dużo mugolskiej krwi w nich płynie. Więc tak - można uznać, że jestem od niego cholernie zależny. Ta zależność jednak powstała również z mojej strony, Trix, razem z Robertem żyjemy w pewnej niebezpiecznej koegzystencji. Gdy wpadnie jeden, pociągnie za sobą drugiego, nie ma tu miejsca na domysły - doskonale wiem, co zrobi Robert a on wie, co zrobię ja. Żaden z nas nie będzie drugiego krył, chyba że odpowiednio wcześniej przekażę nasze wyniki Czarnemu Panu.
Zakończył, wiedząc jakie zdanie o podobnym podejściu miała Bellatrix. Sęk w tym, że on nie wierzył w rodzinę. Nawet w kontaktach z kuzynostwem był niezwykle ostrożny, co zresztą pokazało ostatnie spotkanie z Laurencem w Dolinie Godryka. Nawet wtedy nie opuścił gardy - a może zwłaszcza wtedy?
Nie do końca wiedział, jak jej to wytłumaczyć. Nie mógł powiedzieć Bellatrix za dużo o pracy Departamentu Tajemnic - nawet jeżeli robił to "po godzinach", to jednak wciąż jego badania wywodziły się z Ministerstwa. Nie bez powodu nazywano ich Niewymownymi.
- Powiedzmy, że Robert, zabierając część swoich prac i badań, spowolnił prace w Ministerstwie. Nie on jeden, zresztą. Ministerstwo próbuje przepchnąć propagandową teorię, jakobyśmy się nie różnili od mugoli. Co jest oczywiście błędnym założeniem - udało mi się to udowodnić prawie dwa lata temu, uda i teraz - starał się mówić jak najprostszym językiem, starannie dobierając słowa i ważąc je na szali "mogę-nie mogę". W jego głosie słychać było napięcie, ale i ekscytację. - Ministerstwo przeprowadza eksperymenty w bezpiecznym otoczeniu, przez co mózg i układ nerwowy nie reagują tak, jak reagowałyby w środowisku wolnym od przekonania, że obiekty przeżyją.
Powiedział ostrożnie, wlepiając spojrzenie w narzeczoną. Świdrował ją wzrokiem, jakby chciał przekonać się, że nadąża i rozumie, co próbuje jej przekazać. A miał jej do przekazania bardzo, bardzo dużo.
- Robert zaproponował inny podział i inne rozwiązanie. Chata, którą spaliłem, pogrzebała moje próby sprzed kilku lat, ale materiały zostały. Razem z Robertem współpracujemy nad badaniami korelacji mózgu i zachowania czarodziejów w zależności od tego, jak dużo mugolskiej krwi w nich płynie. Więc tak - można uznać, że jestem od niego cholernie zależny. Ta zależność jednak powstała również z mojej strony, Trix, razem z Robertem żyjemy w pewnej niebezpiecznej koegzystencji. Gdy wpadnie jeden, pociągnie za sobą drugiego, nie ma tu miejsca na domysły - doskonale wiem, co zrobi Robert a on wie, co zrobię ja. Żaden z nas nie będzie drugiego krył, chyba że odpowiednio wcześniej przekażę nasze wyniki Czarnemu Panu.
Zakończył, wiedząc jakie zdanie o podobnym podejściu miała Bellatrix. Sęk w tym, że on nie wierzył w rodzinę. Nawet w kontaktach z kuzynostwem był niezwykle ostrożny, co zresztą pokazało ostatnie spotkanie z Laurencem w Dolinie Godryka. Nawet wtedy nie opuścił gardy - a może zwłaszcza wtedy?