Strach. To najgorsza rzecz w ludzkim życiu, ale towarzyszy im od momentu narodzin. Matka boi się, że jej dziecku może się coś stać, niemowlę boi się, że matka jak zniknie z jego oczu już nigdy się nie pojawi, dziecko boi się wsiąść na rowerek, aby nie poczuć bólu, nastolatek boi się zawodu miłosnego, dorosły człowiek boi się próbować nowych rzeczy, aby się nie zawieść. Każdy boi się ciemności, boi się tego nieznanego, co się w nich kryje. Avelina Paxton bała się wejść w nieznaną jej relację, a Augustus Rookwood bał się zawieść oczekiwania ojca. Teraz oboje bali się stracić to, co do siebie czuli i jednocześnie bali się zaryzykować. Ona bała się zaryzykować, Augustus miał na tyle odwagi, że chciał porzucić wszystko. Avelina jednak nie była w stanie zniszczyć czyjegoś życia, zniszczyć życia małych istotkę, które były dziećmi jej przyjaciela, ukochanego, miłości jej życia, bratniej duszy. Wszystko przyciągało ich do swoich serce, do swoich objęć, ale cały świat był przeciwko nim utrudniając im wspólne życie, bo nie miało prawa teraz się zadziać. Może jeśli kiedyś wszystkie przeciwności losu umrą będzie im dane spędzić kilka chwil wspólnie w objęciach. Teraz jednak świat kazał im zdecydować, co dalej…
– Za późno – przyznała nie patrząc już na niego. Naprawdę nie chciała go porzucać. Dzisiaj udało im się powstrzymać przed rzuceniem na siebie, ale nadal czuła jego palce na swojej skórze i w miejscach, gdzie nie powinny się znaleźć. Chciała tego, cholernie chciała, aby dokończył, co zaczął, ale nie miała zamiaru pokazywać mu, że może jeszcze raz spróbować. Nie wytrzymałaby potem ze sobą, wyobrażała sobie, że zbiłaby wszystkie lustra w swoim domu, że nie potrafiłaby spojrzeć sobie w twarz, że czułaby do siebie odrazę, gdyby pozwoliła mu na zdradę swojej rodziny. Rodzina dla Aveliny miała bardzo wielkie znaczenie, przyjaciele tak samo, więc nie chciałaby zobaczyć tego zawodu w ich oczach, gdyby dowiedzieli się, że zniszczyła komuś życie dla własnego egoizmu. Wolała cierpieć, niż wciągać w swoje życie Augutsusa. On już pogodził się z losem, już nauczył się żyć z Imogen, więc nie mogła go od tego odciągać. Nie porzuci go póki co, chciała spędzić z nim jeszcze tyle czasu na ile będą mieli siły udawać, że nie łączy ich nic poza przyjaźnią. Potrafiła przecież przyjaźnić się z mężczyznami. Dowodem na to był Sauriel i Stanley, z którymi naprawdę dobrze się dogadywała i nie czuła nic poza czystą sympatią na tle przyjaźni. – Po prostu musimy postawić odpowiednio solidny mur z przyjaźni, jeśli nam nie wyjdzie to będziemy musieli pożegnać się znowu na dłużej – szepnęła ochrypniętym głosem, bo nie potrafiła tego powiedzieć. Bolała ją sama myśl.
Jego ramiona dawały jej ciepło i przyjemne odprężenie. Wiedziała, że jak tylko się dzisiaj rozstaną ona poczuje się przytłoczona, wściekła i sfrustrowana. Nie mogła przestać myśleć o tym, że za kilka chwil on wróci do swojej żony.
– Jesteś odważny, Augustusie – szepnęła w końcu – Podjąłeś się życia, którego Sauriel nie potrafił zaznać, nie uciekłeś od odpowiedzialności za swoją rodzinę, chcesz dobrze i to jest odważne. Czasami bunt nie prowadzi do niczego dobrego, czasami bunt może zniszczyć życie innych osób bardziej niż sobie wyobrażasz. – dodała jeszcze ciszej. Gdy wyznał, że kocha Imogen poczuła jak ktoś daje jej w twarz. Nie mogła oczekiwać od niego innej odpowiedzi, ale bolało ją, że tak cholernie pozwoliła mu się omamić, że ją kocha. Nie można było kochać dwóch osób, prawda? Była w stu procentach pewna, że nigdy nie pokocha nikogo innego tak samo mocno jak pokochała Augustusa. Odsunęła się od niego i bez słowa wstała podchodząc do wody, podniosła kamyk i rzuciła nim w toń tworząc liczne okręgi na wodzie.
– Kochasz ją – powiedziała bardziej do siebie niż do niego, ale jeśli zawędrował za nią w to miejsce mógł to usłyszeć. – Po co wtedy mącisz w mojej głowie mówiąc, że mnie kochasz? Nie można kochać dwóch osób – dodała próbując nie płakać. Miała ochotę go uderzyć, wpierdolić mu tak mocno, że Imogen by go nie poznała, ale nie mogła. Avelina Paxton nie stosowała siły. – Nie umiem tego zrozumieć – szepnęła obejmując się rękami – Chce się z tobą przyjaźnić, nie chce urywać znowu kontaktu, ale ciągle mówisz rzeczy, które sobie zaprzeczają, jakbyś chciał mnie trzymać na czarną godzinę – dodała jeszcze.