27.11.2023, 20:20 ✶
Nie miała powodów, by się nie zgadzać na wyjście z Leonem. Bardzo lubiła jego towarzystwo i traktowała go jak przyjaciela, chociaż starała się przy nim ograniczać bycie... sobą w pełni. Nie to, że się zmieniała, lecz troszeczkę hamowała swoje zapędy i energię, żeby nie nadwyrężać Leona, który był chory. Podczas spacerów dopasowywała tempo do jego tempa, a na spotkania wybierała raczej miejsca ciche, a aktywności - spokojne. Tym razem jednak ją zaskoczył, bo nie dość, że zaprosił na Lithę, to powiedział, że po nią przyjdzie. I chociaż nie byłby to pierwszy raz, gdy spotykają się pod jej domem, tak jakoś nie wiedziała sama - może spodziewała się, że spotkają się na miejscu?
- Nie przestajesz mnie zaskakiwać - była autentycznie zdziwiona, gdy wypuścił ją z objęć i wręczył bukiet. Uśmiechnęła się radośnie, a w podziękowaniu za komplement pocałowała go w policzek. - Przestań, bo się zarumienię i nie wyjdę z domu przez miesiąc. Dziękuję ci, wsadzę je do wody, bo znając mnie zaraz je zgubię. I już idę!
Przeczuwała, że może być chłodno, szczególnie w cieniu, dlatego ubiór dobrała adekwatnie do pogody, która lubiła płatać psikusy. Zwiewna, błękitna sukienka do kolan była wykonana z oddychającego materiału, miała także krótkie rękawy, żeby skóra mogła oddychać. Wiedząc jednak, jak to w życiu bywa, wzięła ze sobą torebkę (nie taką małą, ale też nie taką, którą nosiła na co dzień - w końcu to nie był zwyczajny dzień) i do niej wpakowała czarny, długi i rozpinany sweter. Ujęła Leona pod rękę i ruszyli w stronę świstoklika. To miało być pierwsze wydarzenie, w którym Olivia miała uczestniczyć od dawna. Po cichu liczyła na to, że nic strasznego się nie stanie - ale plotki o tym, co się stało na Beltane, trochę uwierały ją w serce. Starała się jednak o tym nie myśleć i po prostu cieszyć towarzystwem przyjaciela.
Gdy dotarli na miejsce, jej oczy jak zaczarowane chłonęły każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Kramy, ludzi, ogniska, kapłanki... Niebieskie oczy Olivii zaiskrzyły - kochała taką atmosferę.
- Będziesz wyglądał jeszcze piękniej niż do tej pory - roześmiała się w odpowiedzi na propozycję wzięcia wianków i odebrała wianek od jednej z kobiet, by ostrożnie ułożyć go na swoich rudych, rozpuszczonych włosach. Chwyciła potem Leona za rękę i lekkim pociągnięciem dała mu znak, że dobrze by było zobaczyć kramy. Olivia była trochę jak sroka - uwielbiała wszystko, co piękne i się błyszczy.
!wianki
- Nie przestajesz mnie zaskakiwać - była autentycznie zdziwiona, gdy wypuścił ją z objęć i wręczył bukiet. Uśmiechnęła się radośnie, a w podziękowaniu za komplement pocałowała go w policzek. - Przestań, bo się zarumienię i nie wyjdę z domu przez miesiąc. Dziękuję ci, wsadzę je do wody, bo znając mnie zaraz je zgubię. I już idę!
Przeczuwała, że może być chłodno, szczególnie w cieniu, dlatego ubiór dobrała adekwatnie do pogody, która lubiła płatać psikusy. Zwiewna, błękitna sukienka do kolan była wykonana z oddychającego materiału, miała także krótkie rękawy, żeby skóra mogła oddychać. Wiedząc jednak, jak to w życiu bywa, wzięła ze sobą torebkę (nie taką małą, ale też nie taką, którą nosiła na co dzień - w końcu to nie był zwyczajny dzień) i do niej wpakowała czarny, długi i rozpinany sweter. Ujęła Leona pod rękę i ruszyli w stronę świstoklika. To miało być pierwsze wydarzenie, w którym Olivia miała uczestniczyć od dawna. Po cichu liczyła na to, że nic strasznego się nie stanie - ale plotki o tym, co się stało na Beltane, trochę uwierały ją w serce. Starała się jednak o tym nie myśleć i po prostu cieszyć towarzystwem przyjaciela.
Gdy dotarli na miejsce, jej oczy jak zaczarowane chłonęły każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Kramy, ludzi, ogniska, kapłanki... Niebieskie oczy Olivii zaiskrzyły - kochała taką atmosferę.
- Będziesz wyglądał jeszcze piękniej niż do tej pory - roześmiała się w odpowiedzi na propozycję wzięcia wianków i odebrała wianek od jednej z kobiet, by ostrożnie ułożyć go na swoich rudych, rozpuszczonych włosach. Chwyciła potem Leona za rękę i lekkim pociągnięciem dała mu znak, że dobrze by było zobaczyć kramy. Olivia była trochę jak sroka - uwielbiała wszystko, co piękne i się błyszczy.
!wianki