Zaczęła się głośno chichrać, gdy zaczął się oburzać z powodu tego, że go uraziła. Oczy wręcz jej błyszczały, a serce wypełniało się przyjemnym ciepłem. Nie przestawała ściskać jego dłoni, ale gdy się od niej odsunął założyła ręce na klatce i wyzywająco uniosła jedną brew patrząc na niego nadal nie powstrzymując śmiechu, bo bardzo ja bawił. Zachichrała się unosząc ramiona i zamykając oczy, aby w końcu przestać.
– No już, uspokój dupkę – wytknęła do niego język – Jakbyś miał mi pomagać w restauracji to kiepsko, abyś też mi to sabotował, nie? – uniosła oboje brwi pochylając się do niego uznając, że nie musiał już jej odpowiadać, bo miała absolutną rację w tej kwestii.
Gdy złapał jej policzki zrobiła dziubek patrząc na niego z iskierkami radości. Uśmiechała się nawet jak jej twarz została zgnieciona przez spracowane dłonie. Doceniała jego słowa na temat tego, że jest dla nich ważna i przede wszystkim nie jest ciężarem. Uśmiechnęła się i bez słowa go po prostu krótko przytuliła. On też był głuptaskiem, ale tego mu teraz nie powie, bo jakby mogła go obrażać, gdy mówił jej takie ciepłe słowa. Zarumieniła się, gdy zapytał o osobę, do której chciała słać listy.
– Do przyjaciela, skończył szkołę i po prostu trochę… głupio mi, że nie umiem mu napisać listu – westchnęła ciężko i na powrót złapała jego dłoń, a gdy ucałował jej czoło uśmiechnęła się do niego cieplej, milej, przyjemniej i przede wszystkim jeszcze bardziej ufnie.
Popatrzyła na niego, gdy zaczął prawić morały o pływaniu po jedzeniu i zaśmiała się. Gdy wszystko ułożyła, a Felix wylądował w wodzie i zaklął, że jest zimna wyszczerzyła się szeroko. Zawahała się, ale sama też chciała popływać, więc bez zastanowienia podciągnęła sukienkę za końce, przeciągła ją przez głowę, rzuciła na bok, była teraz jedynie w bieliźnie, buty ściągnęła w biegu i też wskoczyła do wody z głośny, zaskoczonym krzykiem, bo woda faktycznie jeszcze nie była nagrzana. Rozchlapała ją na boki i nie przerywając szoku zaczęła płynąć, aby się zanurzyć cała. Spojrzała na Felixa śmiejąc się wesoło.
– Oh kurde, faktycznie zimna – wyrzuciła z siebie i ochlapała go wodą. Położyła się na plecach i przepłynęła kawałek patrząc na niebo.