Zaśmiała się wesoło, gdy złapał ją i okręcił wokół własnej osi. Pokręciła głową wręcz stąpając w miejscu. Po włożeniu wianka czuła się spokojniejsza niż zwykle, opanowanie, które nastąpiło po włożeniu go nie za bardzo podobało się Elaine, ale póki co nie ściągała tego wianka. Nadal czuła radość z tego święta, ale przynajmniej mogła na spokojnie przyjąć to, co ją otaczało, a także gesty, które wykonywał wobec niej Felix. Skinęła energicznie głową i trzymając się jego dłoni ruszyła za nim w tłum w kierunku stoisk z jedzeniem. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy jak wiele znaczyła dla chłopaka, ale tylko dlatego, że on zawsze był przy niej, zawsze zachowywał się właśnie tak i nigdy nie potrafiła zobaczyć w jego gestach nic poza przyjaźnią. Czuła jednak, że Felix był dla niej ważny i czasami patrzyła na niego zastanawiając się nad tym wszystkim co ich łączyło, ale że Elaine należała do osób, które nie lubiły trosk szybko te myśli wyrzucała wchodząc w stan po prostu błogiej nieświadomości.
– Jedzenie może później – odpowiedziała, miała ze sobą koszyk, w którym miała już jedzenie przyszykowane. Nic tak nie smakuje jak dania, kanapki, wypieki spod jej ręki. Zaczęła przyglądać się wisiorkom i w sumie tutaj było mnóstwo sytuacji, w których mogliby wzbogacić siebie o kilka portfeli, czy znalezisk ze straganów. Mogliby pójść wtedy do miasta, aby tam się trochę pobawić i poudawać normalne dzieciaki. Ta wizja była dla niej perfekcyjnie idealna. W jej oczy wpadła pomarańczowy wisiorek w komplecie z bransoletkami z pomarańczowymi kamyczkami, które idealnie pasowały do jej włosów. Wskazała mu głową to, co jej się podobało. Była ciekawa na ile Felix poradzi sobie z kradzieżą tego drobnego upominku. Sama Elaine należała do osób moralnych, ale nigdy nie została wychowana w przeświadczeniu, że kradzieże były złe. Żyła z tego, było to jej codziennością. Wiedziała, że powinna się z tym ukrywać, bo społecznie nie było to akceptowane, ale zasady w cyrku były całkowicie inne niż te, które panowały poza nim.
– Sam pan robił te wisiorki – podeszła do sprzedającego biżuterię z szerokim, pięknym uśmiechem. Elaine cała sobą przyciągała wzrok, nie była raczej osobą, która była nieśmiała. Raczej udawała nieświadomą swoich wdzięków.