28.11.2023, 23:20 ✶
- Sam jesteś sroka, a nawet gnat - mrugnęła do niego, posłusznie jednak idąc w stronę kramów. Nietopiące się lody miały to do siebie, że można było przez dłuższą chwilę ich nie jeść, a i tak nie spływały po dłoni, jak te dziwne wynalazki mugoli. W tym czarodzieje byli lepsi - mieli dużo lepsze rozwiązania na tak ważne sprawy, jak topiące się lody. Ciekawe czy mugolska społeczność poradzi sobie kiedyś z tak ważnym problemem. - Możemy iść tam, żaden problem.
Przerwała na chwilę jedzenie, gdy w jej oko wpadła zawieszka. Co ona przed chwilą mówiła? Ach, świece... Dobrze, to za chwilę. Leon zresztą i tak ją pociągnął w stronę wystawców, więc to nie tak, że ona go do tego zmusiła, prawda? No właśnie, sam na siebie ukręcił ten bicz. Na jego uwagi o ognisku pewnie by odpowiedziała i to być może nawet mądrze, gdyby nie fakt, że jej mózg rejestrował tylko zawieszkę bez łańcuszka, piękną, srebrną, z ametystem. Lubiła te kamienie, miały w sobie moc i energię, która przydawała jej się w życiu, podobnie jak kwarc różowy czy kryształ górski.
Naraz jednak ktoś wyciągnął łapę po cacko, nad którym pochylała się Olivia. Ruda zareagowała błyskawicznie - chwyciła wisiorek szybciej niż jej przeciwniczka, która i tak by nie doceniła wartości, którą sobą reprezentował.
- Moje - syknęła, patrząc na kobietę spod byka. Twarz Olivii momentalnie się zmieniła - nachmurzyła się, brwi ściągnęła w wyrazie głębokiej irytacji, a usta zacisnęła w wąską kreskę. - Nieważne ile, biorę.
Zamachała sprzedawcy, naraz zmieniając swój wyraz twarzy z powrotem na szeroki uśmiech. To były chyba najszybsze zakupy w życiu, ale w miejscach takich jak to, gdzie każdy przedmiot był unikatowy, nie było miejsca na zastanawianie się czy targowanie. Nawet nie oddała zawieszki, tylko wcisnęła ją do torebki, w zamian wyciągając pieniądze.
- To mówiłeś coś o przyszłości w ogniu? Czy kadzidłach? - znała go na tyle dobrze, że wiedziała że w tych tematach z Leonem należało trochę powstrzymać tę galopadę dobrego humoru i stonować swoje arcyzabawne żarty. Nie chciała go urazić w żaden sposób.
Przerwała na chwilę jedzenie, gdy w jej oko wpadła zawieszka. Co ona przed chwilą mówiła? Ach, świece... Dobrze, to za chwilę. Leon zresztą i tak ją pociągnął w stronę wystawców, więc to nie tak, że ona go do tego zmusiła, prawda? No właśnie, sam na siebie ukręcił ten bicz. Na jego uwagi o ognisku pewnie by odpowiedziała i to być może nawet mądrze, gdyby nie fakt, że jej mózg rejestrował tylko zawieszkę bez łańcuszka, piękną, srebrną, z ametystem. Lubiła te kamienie, miały w sobie moc i energię, która przydawała jej się w życiu, podobnie jak kwarc różowy czy kryształ górski.
Naraz jednak ktoś wyciągnął łapę po cacko, nad którym pochylała się Olivia. Ruda zareagowała błyskawicznie - chwyciła wisiorek szybciej niż jej przeciwniczka, która i tak by nie doceniła wartości, którą sobą reprezentował.
- Moje - syknęła, patrząc na kobietę spod byka. Twarz Olivii momentalnie się zmieniła - nachmurzyła się, brwi ściągnęła w wyrazie głębokiej irytacji, a usta zacisnęła w wąską kreskę. - Nieważne ile, biorę.
Zamachała sprzedawcy, naraz zmieniając swój wyraz twarzy z powrotem na szeroki uśmiech. To były chyba najszybsze zakupy w życiu, ale w miejscach takich jak to, gdzie każdy przedmiot był unikatowy, nie było miejsca na zastanawianie się czy targowanie. Nawet nie oddała zawieszki, tylko wcisnęła ją do torebki, w zamian wyciągając pieniądze.
- To mówiłeś coś o przyszłości w ogniu? Czy kadzidłach? - znała go na tyle dobrze, że wiedziała że w tych tematach z Leonem należało trochę powstrzymać tę galopadę dobrego humoru i stonować swoje arcyzabawne żarty. Nie chciała go urazić w żaden sposób.