Przytrzymała go, gdy tylko został przez kogoś szturchnięty. Wiedziała, że w tym miejscu to było normalne, ale jej natura spojrzała za intruzem z mordem w oczach. Nie wychwyciła jednak tej osoby, a nie chciała też, aby Perseus się źle poczuł, że się o niego zmartwiła. Spojrzała tylko na niego upewniając się, że wszystko jest w porządku i mogą iść dalej. Moc, która zaczynała wypełniać jej ciało sprawiła, że troski i złość uleciała jak za dotknięciem różdżki. Zaczęła czuć dziwną radość, jej usta umalowane czerwoną szminką uśmiechały się szeroko, a jakiś nieuważny człowiek zniknął z jej głowy tak szybko jak się w niej pojawił. Czuła, że wszystko szło tak jak chciała i nic nie mogło tego zepsuć. Gdy ukrył twarz w dłoniach złapała go za nie i stanęła przed nim, aby widział tylko ją, aby nic innego nie odwracało jego uwagi. Rozumiała go, po prostu czuła, że ten jego dar nie może być niczym dobrym. Gdy opanował głowę ujęła jego twarz w dłonie i ucałowała znowu jego usta przysuwając się jeszcze bliżej. Cicho mruknęła, a gdy zaczął proponować jej ślub zadrżała nieznacznie. Nie sądziła, że Perseus potrafił być, aż tak spontaniczny i przede wszystkim, że chciał, aż tak bardzo tego ślubu. Czasami czuła się tak jakby go do tego zmuszała, ale jego radość z dziecka była całkowitym zaprzeczeniem tamtych myśli. Miała ochotę cieszyć się dzisiaj każdą chwilą spędzoną z nim, czuła, że ten dzień będzie początkiem czegoś nowego, a też nie była pewna, czy była to wina tej magii, czy po prostu tego, że była w ciąży i jej umysł nie raz płatał jej figle rozpraszając ją i męcząc w dziwnych momentach.
Jego usta przy jej uchu sprawiały, że dreszcz pojawiał się na jej karku, tak przyjemny, że nie była w stanie mu odmówić. Zamknęła oczy próbując się opanować, ale nie dawała rady, chciała tego, albo chciała tego magia bijąca od wianka. Ucałowała jego szyję obejmując go mocno w żebrach. Nie była pewna, czy był to dobry pomysł i tak już mocno podpadła ojcu wyprowadzając się z jego domu, zachodząc w ciążę bez ślubu. Czuła, że tym razem mogła by pójść naprawdę, prawdziwa awantura, że kolejne rzeczy robiła bez wiedzy, że zachowywała się jak siedemnastoletnia młódka, ale nie potrafiła odmawiać Perseusowi, nie potrafiła go zawodzić, bo nie chciała, aby od niej odszedł. Miała swoje sposoby, aby mężczyzn zatrzymać, ale strach gdzieś z tyłu głowy był.
– Jesteś tego pewien? – zapytała cicho do jego ucha oddychając odrobinę szybciej, bo jego propozycja wydała się być naprawdę kusząca.