Brakowało mu pewności. Odczuwał też pewne obawy. Wiedział jednak, że znaleźli się w tym punkcie, z którego odwrotu w zasadzie nie było. Ignorowanie problemu nie sprawi, że ten zniknie. Postawienie barier nie zaowocuje tym, że przestaną czuć. Przez lata znajomości, nieśpiesznie, ich relacja zmieniała się. Stopniowo. Krok po kroku. Nie do końca świadomie, zmierzali ścieżką, która doprowadziła ich do tego miejsca.
Czy mogli jeszcze z niej zawrócić?
Widząc, że nie zamierzała się wycofać, pozwolił na to, aby ich wargi się spotkały. Pierwszy pocałunek. Kolejny z pierwszych razów, które mogli odhaczyć z długiej listy rzeczy, jakie były ich udziałem. Zdarzenie niepozbawione większego znaczenia.
Nie mogło jednak trwać wiecznie.
Wreszcie wypuścił ją z objęć. Odsunął się nieznacznie. Nie na tyle jednak, aby zniknęła cała ta bliskość, jaka się pomiędzy nimi wytworzyła. Powstała. Powinien się odezwać? Coś zrobić? Niby nie był już tym nastolatkiem, który pierwszy raz całował dziewczynę, ale... ale z Lycoris nie było to takie zwyczajne.
- H-herbata. - z tego stanu wyrwało ich pojawienie się skrzata.
Będąc świadomym obecności stworzenia, odsunął się.
Nieco dalej.
Czy uciekał?
- Usiądziemy? - zapytał, wskazując na znajdujące się w pobliżu meble. Skoro już poprosili o tę herbatę, zapewne wypadałoby się jej napić. Przy okazji mogli porozmawiać. Omówić pewne tematy. Choć może na to drugie było jeszcze za wcześnie. Może musieli się dopiero ze wszystkim oswoić.
Skrzat opuścił salon i na nowo zostali sami. Tylko we dwoje.
Jak powinni się teraz zachowywać?
W jaki sposób do siebie odnosić?
O czym rozmawiać?
Co zmienić?
Tyle pytań, zarazem tak mało odpowiedzi. I pełno obaw, do których żadne z nich nie było przyzwyczajone. Bo przecież z reguły sobie na to nie pozwalali.
- To takie idiotyczne, wiesz? - wreszcie z siebie wyrzucił. - Jakby siedziała teraz obok mnie zupełnie obca osoba, a znany się przecież tyle lat. Nie wiem czy jeszcze czymś zdołałbym Ciebie autentycznie zaskoczyć. - wysilił się nawet na żart. Może nie był on najwyższych lotów, ale jakoś trzeba było przełamać pierwsze lody. Zwłaszcza, że za nimi był dzień pełen wrażeń. Skrajnych emocji. Działo się wiele. Kto jeśli nie Theon, miałby być tą osobą, która spróbuje wprowadzić teraz nieco normalności? Zaprosić ją ponownie pomiędzy ich dwójkę?