Ręka Florence na jego twarzy zbiła go z tropu. Spojrzał na nią unosząc brwi ku górze i nim zdążył pomyśleć wypuścił dym z płuc wprost na nią. Chciał ją za to przeprosić, ale kobieta zadała mu dziwne pytanie. Nie lubił jak czytała mu w przyszłości, denerwowało go to, że ktoś mógł znać jego kolejny ruch szybciej od niego, ale na nią nie mógł się zdenerwować. Była jego siostrzenicą, a w sumie to wychowywali się prawie na tym samym poziomie co rodzeństwo – mógł też szczerze przyznać, że Flo była bardziej jak siostra niż gówniak jego własnej siostry, który powinien do niego mówić wujku. Chyba by dostała po głowie, gdyby go tak nazwała na poważnie.
– Nie wiem o kim mówisz, ale nie zastanawiaj się nad tym i nie zaglądaj mi do mojego życia – zaciągnął się znowu papierosem wciskając wolną dłoń do kieszeni. – Nie chce byś się niepotrzebnie martwiła. – Czuł, że dzisiaj będzie mógł zrobić więcej niż zwykle, że mógłby nawet zabrać te kamienie ze sobą do domu i chuj im wszystkim w cztery litery, że znalazłby wszystkich kłusowników i ich pokonał, że mógł wyznać każdemu o swoich uczuciach i nie czułby żadnego tego strachu. – Kusze? – zapytał bardziej siebie niż ją, w głowie roiła mu się wizja kłusowników, ale nie chciał tego głośno mówić, bo bał się, że coś zepsuje jeśli za bardzo skupi się na tej wizji.
– Pasują do ciebie – uśmiechnął się i zaczął się rozglądać obserwując ludzi i może próbując odnaleźć jakieś znajome osoby. – Czasami zachowujesz się jak królowa w potyczkach z moim bratem – zażartował i zaśmiał przy tym. Ruszył z nią w stronę ognisk starannie mijając ludzi i tarasując im też trasę, aby jego siostrzenica nie była za często też trącana niepotrzebnie przez innych ludzi. W większość czasu jego wzrost był uciążliwy, ale w takich sytuacjach był przydatny.
– Chcesz zaglądać w płomienie? – zapytał będąc ciekawym, czy interesują ją takie rzeczy, gdy sama może swoją przyszłość zobaczyć. Zdawał sobie sprawę, że te ogniska inaczej działają niż jasnowidzenie. Przystanął obok kamieni i spoglądał na kapłanki, które tańczyły, gdy się tam rozluźniło pociągnął ją do płomieni i spojrzał w jeden z nich.
!płomienie