Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy usłyszała, że tamci zaczynają panikować. A żebyście wiedzieli, może nie była to pułapka ministerstwa (o czym tamci nie wiedzieli), mimo wszystko całkiem nieźle szło im kopanie tyłków tym śmieciom. Nie zamierzała zaprzestawać na laurach. Nie było to w stylu panny Wood.
Ruszyła więc przed siebie z różdżką uniesioną do góry, gotowa do dalszej walki. Bardzo chciała, żeby tamci o niej nie zapomnieli. Może i schowali się za zasłoną, nie powodowało to jednak, że nie mogła w nich trafić po raz kolejny. Nie było sensu skupiać się na pętaniu tych typów, co z nimi zrobią? Zaniosą do ministerstwa, to było bez sensu. Musieliby wytłumaczyć gdzie ich znaleźli i co robili. Lepiej było po prostu zrobić im krzywdę, żeby przez dłuższy moment nie mogli angażować się w żadne misje o podobnym charakterze.
Panna Wood stanęła i zgrabnie machnęła różdżką, wypowiedziała pod nosem zaklęcie, które miało trafić w miejsce, gdzie jeszcze chwilę wcześniej ich widziała. Chciała, żeby ktokolwiek oberwał wiązką magii, żeby poczuli na własnej skórze, jak bardzo nienawidzi takich, jak oni.
kształtowanie
Akcja nieudana
Sukces!