• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty

[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#15
30.11.2023, 19:24  ✶  

Gęsta posoka wędrowała kroplami po dłoni, kapiąc z środkowego palca na ziemię; nie czuła jednak bólu, a każdą komórkę jej ciała zajmowało bezkresne przejęcie, rozedrganie i multum niepewności – odnośnie jego uczuć, odnośnie tego, czy jest dla niego najważniejsza i wreszcie: odnośnie tego, czy jej obecność mu nie zobojętnieje na przestrzeni życiorysu, który mknął gdzieś między gwiazdozbiorami, szepcząc brylantami gwiazd o nieuchronności ich losu. Bo byli sobie przeznaczeni na całej rozciągłości kanwy malowanej krwią i łzami; bo ileż ich uroniła, gdy sięgał po strzykawkę?; gdy widziała, jak zapadał się w odmęty nałogu, biorąc heroinę za kochankę bliższą, niż ona sama. A ona potrzebowała tej pozornej pewności, że jej ramiona otulają go bardziej miękko, niż podłe szpony narkotykowej rozpusty.

– Wiesz, że zawsze byłeś tylko ty – powtórzyła po nim jak mantrę; jak tę przeklętą szekspirowską kantyczkę, która budziła poza rubasznym śmiechem również niepokój wzierający w kości. Chłód, który obracał wszystko w skutą mrozem niwecz; ciepło rozgrzewające, płynące gdzieś ze strony serca, budzące myśli niepokorne i chyże, te, których strach było ujawnić kiedy indziej, niż pod pierzyną nocy.

Bo tęskniła za nim na rozciągłości stołu; przez drzwi łazienki, które ich dzieliły i nawet przez skórę, ciasno przywartą do jej. Dziwna gorycz brzmiąca na dnie głosek świadczyła nie o niepewności, lecz o głębi lęków, których nie pozwalała uwydatniać na przestrzeni światła dziennego. Nie chciała pokazywać słabości, lecz przy nim – wszystko było słabością. Nie potrafiła spojrzeć na niego bez tej dozy czułości, której nie zwykła okazywać w formie innej, aniżeli granej z aktorską precyzją – tęsknota zawarta w jej wzroku jednak, tym razem, była namacalna i rzeczywista. Płonąca i kostniejąca zarazem.

Uczucia kowalne w obróbce i piękne w swej buńczuczności kłębiły się na dnie umysłu, bo gdy przymykała oczy, widząc pod membraną powiek tylko kalejdoskop barw – zawsze był gdzieś tam obecny, gdzieś czający się pośród meandrów zrodzonych z potrzeby i tęsknoty. Kleisty uśmiech wstąpił na jej wargi zwolna, ledwie drgając kącikami ust, które wciąż lawirowały między głęboko osadzoną goryczą a silną tęsknotą, potrzebą by być blisko niego.

Była upojona winem, które wartko przedarło się z przełyku do krwi, krążąc prędko, znacząc policzki rumieńcami, a oczy czyniąc roziskrzonymi miliardem spadających gwiazd – komet śmierci, których ogon stanowił spalany wodór. Uśmiech zatańczył nieco pewniej, gdy ujrzała w nim to – halucynacje wywołane jej krwią prędko odbiły się na obliczu Alexandra, a tętent jego serca, tak bliskiego do niej, był wyczuwalny nieomal. Ona jednak, niewybrednie pijana, kołysana w rytm cichej, cygańskiej muzyki rozlegającej się w namiocie – przylgnęła do niego jedynie, wyłapując prędki oddech opuszczający jego pierś.

Był jej myślami, żarliwym pożądaniem i tym wszystkim niepoukładanym, co wibrowało na dnie umysłu, zupełnie jak te nieprzespane noce, pokalane jego sylwetką migoczącą pod membraną drżących powiek. I choć mogli uchodzić za perfidną igraszkę losu, dwójkę łaknących rozrywki bogaczy – nie oddawało to jednak należycie głębi, która ich połączyła; która zawierała się w tych prostych słowach: wiesz, że zawsze byłeś tylko ty.

– Nawet nie wiesz – rzekła, zacinając się na moment. – Nawet nie wiesz, jak bardzo istotny dla mnie byłeś, jesteś i będziesz. Kochaj mnie, Alexandrze, bo nie zniosę ani minuty dłużej, nie będąc z tobą – dokończyła, układając swoją dłoń na jego, pozwalając posoce musnąć jej policzek.

Nagłą wichurą świadomości, w myślach utkało się poczucie bycia mężatką; bycia jego. Nie lękała się jednak teraz, tak jak w przeszłości; teraz myślała jedynie o tym, że ma go na własność – że kocha ją w całej rozciągłości głosek i sprawiało jej to przyjemną satysfakcję, wymieszaną gorliwie z poczuciem, że jego również kocha. Słowo drażniące i proste, a jednak urastające do rangi tak gargantuicznej swoim przyrzeczeniem. Nie bała się go już, mogła je obwieścić w prostocie bez tej kuli nawarstwiającej się w przełyku, wyciskającej z niej jedynie blade westchnięcie.

Miłość do Alexandra była dziwnie prosta, jak na to, jak skomplikowanym człowiekiem był.

Smakował winem i obietnicą. Czymś nienamacalnym i złożonym; a jednak przywarłszy do niego wargami, poczuła tę słodką nutę, którą zawsze nosiły na sobie jego usta – niezależnie, czy smakował słodyczą, czy gorzelnią. Zarzuciła mu ramiona na szyję, wtulając się w jego objęcia – należące teraz w pełni do niej.

Pieść zaintonowana między nimi wibrowała w uszach, gdy przekraczali próg przyczepy, będąc już niejako małżeństwem w pełnej krasie prawdziwości tego słowa – Loretta uważała, iż znacznie większe znaczenie od świstku w urzędzie ma stanięcie twarzą w twarz z bóstwami; taka przysięga była zgoła inna, ważniejsza i bardziej uniesiona od pragmatyczności. I choć Alex człowiekiem pragmatycznym był – wiedziała, iż podzielał jej opinię w całej rozciągłości. Kochała go na całej rozciągłości nieba i jeszcze dalej, gdzieś na samym końcu barwnej tęczy i ponad masywem chmur.

Wirujący wszechświat, bo tylko on był świadkiem ich duchowego połączenia, skłonił ją do zerknięcia na obrączkę, znaczącą linią palec – nie czuła już lęku, nie czuła w żaden sposób goryczy, wypełniało ją bezkresne oddanie i poruszenie, które nieomal wyciskało z ciemnych oczu łzy, szkląc się w nich perfidnie.

– Kocham cię – powtórzyła po raz kolejny tego wieczoru, wtulając się w ramię Alexandra, głowę odrzucając do tyłu, patrząc w roziskrzone niebo.

Prawdopodobnie tak miało być; prawdopodobnie ich wargi były od początku dopasowane do siebie, a dusze połączone niewiadomym traktatem uniesień. I gdyby nie ta jedna noc, podczas której migotliwe gwiazdy były świadkami ich pijanego szczęścia, prawdopodobnie dalej krążyliby wokół siebie jak sputniki, przecinając swoje orbity czasem i bez-czasu. A jednak – wpatrywanie się w te jedne milionowe wszechświata, które ich połączyły, sprawiało, że czuła się po raz pierwszy w życiu aż tak istotna.

Po raz pierwszy oglądali feerię barw rozlegającą się na nieboskłonie.

Po raz pierwszy bez wahania mogła powiedzieć, że go kocha w całej rozciągłości.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (7277), Loretta Lestrange (7561)




Wiadomości w tym wątku
[14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 15.10.2023, 22:16
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 22.10.2023, 22:01
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 23.10.2023, 18:53
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 09.11.2023, 08:24
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 09.11.2023, 21:41
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 11.11.2023, 21:00
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 11.11.2023, 22:28
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 14.11.2023, 15:54
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 14.11.2023, 16:58
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 17.11.2023, 13:38
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 17.11.2023, 19:04
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 20.11.2023, 11:16
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 18:59
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Alexander Mulciber - 29.11.2023, 13:24
RE: [14 lutego 1972] Loretta i Alexander / Mieszkanie Loretty - przez Loretta Lestrange - 30.11.2023, 19:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa