- Szkoda, że nie dało się tego zweryfikować bez żadnej pomocy. - Zawsze stawiała na niezależność, wolała nie dopuszczać do tego, żeby ktokolwiek mógł mieć wpływ na cokolwiek, co robiła. Być może w dziedzinie badań naukowych nie było to wcale takie proste. Nie powinna tego oceniać, bo to nie był jej konik. Sama zajmowała się czymś zupełnie innym. Niby też były to głowy, jednak ona po prostu manipulowała wspomnieniami, nie obchodziło jej to, jak wyglądają mózgi.
- Wszystko zawsze można podciągnąć pod legalne działania. Wystarczyłoby zorganizować jakąś przykrywkę, przecież oni się na tym nie znają. Nie mieliby pojęcia, co robisz. - Miałby przynajmniej jakąś podkładkę, jednak najwyraźniej to nie był sposób, w jaki chciał działać. Zupełnie nie chodziło jej o oficjalne badania, tylko o to, żeby robił swoje pod nosem ministerstwa, jeszcze by mu za to płacili.
- Zdajesz sobie sprawę, że nie ma on najlepszej opinii wśród naszych? - Nie wiedziała, czy Rabastan podzielił się z nim swoimi przemyśleniami, czy wolał plotkować tylko z nią. Miała nadzieję jedynie, że nie robią nic za plecami Czarnego Pana. Była w stosunku do niego bardzo lojalna i wolałaby nie myśleć o tym, co by zrobił, gdyby się dowiedział o czymś takim. Może robili to dla dobra czystokrwistych, jednak nie do końca jej się to podobało, przez ryzyko, jakie niosło. Musieli działać bardzo ostrożnie, nie podkładać się, szczególnie po Beltane, kiedy podejrzenia stawały się coraz bardziej silne. Wszyscy zdawali sobie sprawę, jakie podejście do szlam mają ich rodziny. Musieli uważać, jeden nieodpowiedni ruch mógł skończyć się dla nich Azkabanem.