Philip do końca nie był przekonany co do tego, czy chce spędzić całą Lithę w towarzystwie brata, z którym łączyła go braterska więź, jednak Logan miał tendencję być strasznym nudziarzem. Pod sabatu zdecydowanie nie chciał się nudzić. Za to chciał zająć wszystkie swoje myśli i rozerwać się trochę podczas tego wydarzenia, mającego na celu zadbanie o swoją popularność. Istniał dzień szansy na to, że Logan będzie nie będzie przynudzać bardziej, niż na co dzień. Nie zamierzał także w pełni polegać na swoim bracie, będąc przekonanym że muszą tutaj być jakieś atrakcje, które urozmaicą mu ten dzień. Liczył także na spotkania z fanami. Pozostawał przekonany, że nie mogło ich tutaj zabraknąć. Jest tym bardziej popularnym Nottem.
— Cześć. Błagam, nie bądź takim nudziarzem jak zwykle. — Od razu po dotarciu swojego brata na miejsce, od razu go powitał i jednocześnie dał mu do zrozumienia, żeby w tym dniu był mniej sobą i aby wykrzesał z siebie więcej chęci do zabawy. Nie wiedział, że wylosowany przez niego wianek sprawi, że Logana ogarnie wewnętrzny spokój i harmonia. Nie wiedział, że przez to będzie niczym niezmącona tafla wody, że będzie w nim więcej cierpliwości i wyrozumiałości względem otoczenia. Nie przypuszczał, że ów wieniec zaszczepi w nim powściągliwość do zabawy, będącą zupełną odwrotnością tego na co właśnie liczył ze strony swojego brata.
Noszony przez Philipa wianek z kolei został upleciony z kwiatów werbeny, napełniając go poczuciem wszechogarniającego bezpieczeństwa. Zaszczepił w nim przekonanie, że złe moce nie wyrządzą mu krzywdy. Po raz pierwszy od dawna poczuł prawdziwą radość. Spoglądał w przyszłość z przekonaniem, że wszystko się ułoży.
— Chodźmy po piwo dla ciebie i spojrzymy potem w płomienie. — Zasugerował bratu. Nie czekając jednak na jego odpowiedź, skierował swoje kroki w stronę kramu, za którym stojący czarodziej oferował złocisty trunek, a następnie w stronę jednego z ognisk. Liczył na naprawdę dobrą wróżbę.
!płomienie