01.12.2023, 16:25 ✶
-"Nawet ty"? A co to ma niby znaczyć? - obruszyła się, słusznie zresztą, bo to nie tak że była jakąś sceptyczną jędzą, po prostu nie do końca potrafiła patrzeć poza rzeczywistość. I tak naprawdę zaraz te nietopiące się lody wylądowałyby na nosie Leona lub całej twarzy, gdyby nie pojawienie się Caina. Olivia uniesioną rękę, którą chciała pacnąć przyjaciela w głowę tak, by jego twarz zaliczyła bliskie spotkanie z lodami, przeniosła do swoich włosów by je roztrzepać i sprawiać wrażenie, że to wszystko było celowe i jedyne co planowała, to podrapać się i przeciągnąć.
Posłała Cainowi uśmiech, chociaż nieco niepewny. Randka? Zerknęła na Leona czujnie, ale również nie zaprzeczyła, widząc jak ten się chowa za lodami. Niezła próba, niech próbuje dalej, bo przed nią się nie schowa. Olivia miała na sobie wianek, który zdjął jej z barków wszelkie obawy i troski, czuła się wyjątkowo rześka i wolna. I chyba tylko dzięki temu Cain nie dostał pierdolca, przypatrując się dziewczynie. Zwykle kłębiło się w niej tyle emocji, że niechybnie mężczyznę rozbolałaby głowa - teraz jednak dominowała radość, zaskoczenie i przede wszystkim ogromna energia, która falowała gwałtownie, rozpaczliwie szukając ujścia. Dla Caina była niemal materialna, okropnie poszarpana i porywcza, w barwach czystego i intensywnego, jasnego pomarańczu, jaśniejszego nawet niż jej włosy. Cieniutkie niteczki powiązania jednak były dziwne, w barwach oznaczających nie tyle co miłość, ale pociąg fizyczny z silną nutą przyjaźni. Zdawały się przenikać przez siebie i wzajemnie oplatać, jakby stała przed nim wyjątkowo niezdecydowana dziewczyna.
- To jakiś test? Przecież Leon nigdy nikomu się nie naprzykrzał, chyba że o czymś nie wiem? - łypnęła na niego podejrzliwie. Trochę nagięła prawdę, bo gdy na czymś mu zależało, to potrafił być upierdliwy, ale Olivia nie była aż taką hipokrytką, by mu to wypominać. Zresztą to według niej nie była zła cecha - wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się szeroko do Caina. - Jestem Olivia i żadna ze mnie dama, ale to urocze, że ktoś mógł tak pomyśleć.
Wolną ręką chwyciła materiał sukienki i dygnęła niczym prawdziwa księżniczka. Zdecydowanie miała już dobry humor, i to wcale nie była zasługa wianka, który jej się teraz przekrzywił. Była impulsywna, lecz gwałtowne emocje które nagle w niej wybuchały, wyparowywały szybciej niż mrugnięcie okiem. Już zdążyła zapomnieć o tym, że nawarczała na tamtą babę, która chciała jej wisiorek sprzed nosa zwinąć.
Posłała Cainowi uśmiech, chociaż nieco niepewny. Randka? Zerknęła na Leona czujnie, ale również nie zaprzeczyła, widząc jak ten się chowa za lodami. Niezła próba, niech próbuje dalej, bo przed nią się nie schowa. Olivia miała na sobie wianek, który zdjął jej z barków wszelkie obawy i troski, czuła się wyjątkowo rześka i wolna. I chyba tylko dzięki temu Cain nie dostał pierdolca, przypatrując się dziewczynie. Zwykle kłębiło się w niej tyle emocji, że niechybnie mężczyznę rozbolałaby głowa - teraz jednak dominowała radość, zaskoczenie i przede wszystkim ogromna energia, która falowała gwałtownie, rozpaczliwie szukając ujścia. Dla Caina była niemal materialna, okropnie poszarpana i porywcza, w barwach czystego i intensywnego, jasnego pomarańczu, jaśniejszego nawet niż jej włosy. Cieniutkie niteczki powiązania jednak były dziwne, w barwach oznaczających nie tyle co miłość, ale pociąg fizyczny z silną nutą przyjaźni. Zdawały się przenikać przez siebie i wzajemnie oplatać, jakby stała przed nim wyjątkowo niezdecydowana dziewczyna.
- To jakiś test? Przecież Leon nigdy nikomu się nie naprzykrzał, chyba że o czymś nie wiem? - łypnęła na niego podejrzliwie. Trochę nagięła prawdę, bo gdy na czymś mu zależało, to potrafił być upierdliwy, ale Olivia nie była aż taką hipokrytką, by mu to wypominać. Zresztą to według niej nie była zła cecha - wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się szeroko do Caina. - Jestem Olivia i żadna ze mnie dama, ale to urocze, że ktoś mógł tak pomyśleć.
Wolną ręką chwyciła materiał sukienki i dygnęła niczym prawdziwa księżniczka. Zdecydowanie miała już dobry humor, i to wcale nie była zasługa wianka, który jej się teraz przekrzywił. Była impulsywna, lecz gwałtowne emocje które nagle w niej wybuchały, wyparowywały szybciej niż mrugnięcie okiem. Już zdążyła zapomnieć o tym, że nawarczała na tamtą babę, która chciała jej wisiorek sprzed nosa zwinąć.