• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria

[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#14
02.12.2023, 01:26  ✶  

Było to niezdrowe, to prawda, ale dla Victorii była to kwestia priorytetów. Były dla niej ważniejsze rzeczy niż jej własne krzyczące i drapiące ja. Niż jej własny ból, którego wcale nie chciała słuchać i uważała go za słabość, swoją skazę. Wołała to wygłuszyć, przykryć, zamknąć gdzieś szczelnie, by siedziało zduszone w ciemności. Czasami coś się ulało spod drzwi… wystarczyło to wytrzeć szmatą, a potem wyżąć ją na trawie i zapomnieć o sprawie. Victoria była w tym dobra – w ukrywaniu uczuć nawet przed samą sobą, opanowała to niemalże do perfekcji, przez całe życie zagłuszając różne rzeczy; gniew, poczucie niesprawiedliwości, smutek. A w końcu nauczyła się wyciszać wszystko, wyglądać jakby nic ją nie ruszało, tafla jej twarzy bywała przeraźliwie i wkurwiająco wręcz gładka, tym bardziej jeśli trafiła na kogoś, kto chciał wzbudzić emocje, zobaczyć je w niej, te najbardziej skrajne. Ona wtedy stała z kamienną twarzą, jakby była odlaną z porcelany figurką laleczki, pomalowaną dłonią artysty, zastygłą w jednym wyrazie. To nie tak, że nie odczuwała. Ale te skrajne, najgorsze rzeczy naprawdę starała się od siebie oddzielać. Kiedy jej własny ból był zamknięty, pod kontrolą i na smyczy, to była w stanie funkcjonować, przelać to, co miała na „wolności” na druga osobę, zająć myśli innymi rzeczami. Problemy miały to do siebie, że warto było się z nimi przespać, na drugi dzień potrafiło się na nie spojrzeć od innej perspektywy – choć to była rzecz jasna peryfraza, bo problemy magicznie nie znikały przez jedną noc (a jeśli to powiedzenie wzięło się zbyt dosłownie, to wręcz czasami przez noc potrafiły się tylko namnożyć…). Raczej wyznawała zasadę, by odczekać; zostawić coś nie w zapomnieniu, ale samej spróbować nabrać dystansu. Potrafiło się magicznie okazywać, że za jakiś czas na tę samą rzecz patrzyło się zupełnie inaczej, gdy te najburzliwsze emocje się wyciszą. I naprawdę uważała, że były osoby, które bardziej potrzebowały jej uwagi i starania, nad którymi warto się było trochę potrząść, niż nad sobą samą. Co zaś się tyczyło płci – to po prostu dla niej nie miało znaczenia, czy Laurent jest mężczyzną, czy byłby kobietą. Tak, świat miał wobec płci różne oczekiwania i wymagania, nie zapomniała o tym wszystkim, ale pomiędzy nią a nim, w tym malutkim kawałku świata nie miało to znaczenia. Ona była kobietą, on mężczyzną, a jednak ich doświadczenia i spojrzenia na wiele rzeczy, były bardzo zbieżne, prawda? Nie była to więc kwestia płci. Nie kochała go mniej dlatego, że miał teraz długie włosy i nieco bardziej zarysowaną kształtami sylwetkę, ani dlatego, że jego głos nie należał już do mężczyzny. Owszem, ich relacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby był kobietą od początku, to nie ulegało wątpliwości, ale w tym punkcie, w tym miejscu i w tej chwili naprawdę nie miało to dla niej znaczenia. Bo już go znała. Bo był dla niej ważny w taki czy inny sposób.

– Tak sądzę. Nie jestem ekspertem, wiesz, od klątw. Ale tak ogólnie, to myślę, że tak właśnie będzie – miała nadzieję, że się nie pomyliła. Nie byłaby w stanie tak łatwo odczarować Laurenta, jak zrobiła to z nieszkodliwym kaktusem. Nie wiedziała nawet, czy w ogóle by to potrafiła, zapewne nie, natomiast znała teorię. Czy to wystarczało? Żart mógł okazywać się dla Laurenta zabawny teraz. Idealny wręcz. Co będzie jutro? Czy nie będzie płaczu? Zgrzytania zębami? Złości? Łamania lustra, bo nie można było sobie spojrzeć w twarz? Bo coś skomplikowało się bardziej, niż powinno? To o to martwiła się teraz Victoria i to nie tak, że obwiniałaby o to siebie… Ale i tak czuła, że powinna delikatnie podpytać Laurenta czy jest gotów na wszystkie konsekwencje tego żartu? Zawsze mógłby sobie posiedzieć z nią, mogłaby mu zorganizować prawdziwie babski dzień, nauczyć chodzić w szpilkach, w sukienkach, dałaby mu przymierzyć jakiś gorset, pomalowała by go, gdyby chciał, to mógłby tu u niej nawet zostać na noc, mogliby sobie pomilczeć, albo i nie. Ona była tą bezpieczną opcją, bo cokolwiek by się stało, to wiedziała, że sobie z tym jakoś razem poradzą. Czy Laurent był gotów na to, by poczuć, jak traktowane są śliczne, samotne kobiety w dżungli zwanej światem?

– Bzdura. Jak najbardziej pasują – w porządku, może jego własnym żywiołem, który płynął w jego żyłach, była woda, nie ogień, może to w wodzie był początek wszelkiego życia, ale to jednak feniks odradzał się z popiołów. Victoria z zamiłowani i tego powierzchownego usposobienia powiedziałaby, że jest ziemią, ale dobrze wiedziała, tak w głębi serca, że to co płynęło w jej żyłach, to właśnie ogień. Nie był to najoczywistszy wybór, ale żadne z nich nie było oczywiste.

Nie musieli być. Tak jak nieoczywista była ich znajomość i ich… przyjaźń, która mogłaby różnych ludzi, którzy znali ich oboje, wprawić w prawdziwe zdumienie.

Victoria metodycznie przesuwała w szafie swoje sukienki, ale w końcu wyciągnęła różdżkę i po prostu nią machnęła, sprawiając, że wszystkie czerwone sukienki wyfrunęły z niej na wieszakach i zawisły w powietrzu, by Laurent mógł je sobie poprzeglądać, a ona zresztą razem z nim, by wybrać dla niego coś odpowiedniego. Pozwoliła się mu przytulić raz jeszcze, kiedy usłyszawszy o jej decyzji, zdecydował się po raz kolejny już dzisiaj przełamać dystans i przytulić ją, niezależnie od zimna, jakim wokół siebie emanowała. Pokiwała głową na boki, wcale nie do końca taka pewna tego, jak to będzie, jak już się wyprowadzi, chociaż chciała wierzyć, że to naprawdę będzie dla niej dobry krok. Ten pierwszy był jednak najtrudniejszy, a ona już go wykonała. Granica została przekroczona, coś w niej pękło… Oto była. To nazywała się determinacja, to co gdzieś tam krążyło po jej oczach.

Na pytanie Laurenta odsunęła się tylko odrobinę, by mogła wyciągnąć dłonie spomiędzy nich i po chwili zawahania po prostu uniosła je obie, wierzchem w stronę twarzy Laurenta. Miała dość długie palce, zgrabne, wąskie, paznokcie zadbane, pociągnięte czerwonym lakierem. I nie nosiła tam żadnego pierścionka.

– To była największa kłótnia jaką miałam przeciwko matce – powiedziała cicho. – Nigdy wcześniej nie musiałam wyciągnąć różdżki – a to powiedziała nawet jeszcze ciszej, prawie szeptem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (8535), Victoria Lestrange (9292)




Wiadomości w tym wątku
[11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 29.11.2023, 16:03
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.11.2023, 23:49
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 00:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 01:32
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 02:27
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 13:51
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 15:05
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 19:32
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 20:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.11.2023, 23:14
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Lucy | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 01.12.2023, 00:22
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.12.2023, 02:18
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 01.12.2023, 23:21
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 01:26
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 12:37
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 15:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 19:06
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 21:00
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.12.2023, 21:44
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.12.2023, 23:02
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 04.12.2023, 13:28
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 04.12.2023, 21:03
RE: [11.07.1972] Nie Laurent tylko Laura | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 04.12.2023, 23:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa