02.12.2023, 02:40 ✶
W normalnym przypadku Ulysses chyba nie odpowiedziałby Lecie. A jednak było coś tego dnia, może całkiem przyjemna wróżba a może coś jeszcze innego, z czego nawet nie zdawał sobie sprawy, bo wyjaśnił własne niedopowiedzenie.
- Okazało się, że moja siostra zostanie niedługo panią Black.
Nic więcej. Żadnej informacji o ciąży albo o tym kim był pan Black i dlaczego to stało w sprzeczności z jego hipotetycznym małżeństwem. Młody Rookwood wiedział, że prawda i tak wyjdzie na jaw, a idąca obok niego dwójka szybko połączy kropki, ale... ale i tak by to zrobili. Wcześniej czy później w gazecie pojawią się stosowne informacje. Pewnych rzeczy ani nie dało się ukryć, ani nie było powodu by je ukrywać.
- W twoim przypadku dałoby się przełknąć i wiek, i wzrost - potwierdził śmiertelnie poważnym głosem słowa Shafiqa. Cathal miał szczególne względy w głowie Ulyssesa. Był jego pierwszym, prawdziwym przyjacielem. Kimś, kogo podziwał, za dzieciaka wielbił i uważał za wzór, kimś o czyją uwagę walczył z Letą (nawet jeśli, tak naprawdę, ta walka od początku nie miała żadnego sensu).
Przewrócił oczami i na wzmiankę o klątwie, i na chęć fałszowania drzewa genealogicznego. Tak, nawet on zdawał sobie sprawę, że to żarty, ale ciągle nie pojmował jak można było żartować z takich rzeczy. Przecież to byłoby takie niezręczne, gdyby obydwaj: i on, i Cathal mieli (nawet hipotetycznie) nosić w głowie wspomnienia takiej przemiany, a z fałszowaniem mogłoby być jeszcze więcej problemów. I jeszcze więcej wspomnień. No i ciągle, był ktoś z kim związałby sie całkiem chętnie. Może jeszcze nie obiecywałby jej ślubu, ale w ich przypadku znaczenie miał każdy uścisk dłoni, każdy niewinny dotyk, dłuższe spojrzenie, rozmowa.
Odruchowo sięgnął po wianek za Letą.
- W domu jest obecnych tyle ludzi, że... - wzruszył ramionami z roztargnieniem. Ojciec miał kilku braci. Każdy brat miał dzieci. Niektóre z tych dzieci też już miały dzieci. Sam brat Ulyssesa, Augustus, miał już trójkę. A w rezydencji mieszkał jeszcze dodatkowo wampir oraz Czarny Pan. Było tłoczno. - Możliwe, że całkiem się ucieszy, jeśli się wyprowadzę.
!wianki
- Okazało się, że moja siostra zostanie niedługo panią Black.
Nic więcej. Żadnej informacji o ciąży albo o tym kim był pan Black i dlaczego to stało w sprzeczności z jego hipotetycznym małżeństwem. Młody Rookwood wiedział, że prawda i tak wyjdzie na jaw, a idąca obok niego dwójka szybko połączy kropki, ale... ale i tak by to zrobili. Wcześniej czy później w gazecie pojawią się stosowne informacje. Pewnych rzeczy ani nie dało się ukryć, ani nie było powodu by je ukrywać.
- W twoim przypadku dałoby się przełknąć i wiek, i wzrost - potwierdził śmiertelnie poważnym głosem słowa Shafiqa. Cathal miał szczególne względy w głowie Ulyssesa. Był jego pierwszym, prawdziwym przyjacielem. Kimś, kogo podziwał, za dzieciaka wielbił i uważał za wzór, kimś o czyją uwagę walczył z Letą (nawet jeśli, tak naprawdę, ta walka od początku nie miała żadnego sensu).
Przewrócił oczami i na wzmiankę o klątwie, i na chęć fałszowania drzewa genealogicznego. Tak, nawet on zdawał sobie sprawę, że to żarty, ale ciągle nie pojmował jak można było żartować z takich rzeczy. Przecież to byłoby takie niezręczne, gdyby obydwaj: i on, i Cathal mieli (nawet hipotetycznie) nosić w głowie wspomnienia takiej przemiany, a z fałszowaniem mogłoby być jeszcze więcej problemów. I jeszcze więcej wspomnień. No i ciągle, był ktoś z kim związałby sie całkiem chętnie. Może jeszcze nie obiecywałby jej ślubu, ale w ich przypadku znaczenie miał każdy uścisk dłoni, każdy niewinny dotyk, dłuższe spojrzenie, rozmowa.
Odruchowo sięgnął po wianek za Letą.
- W domu jest obecnych tyle ludzi, że... - wzruszył ramionami z roztargnieniem. Ojciec miał kilku braci. Każdy brat miał dzieci. Niektóre z tych dzieci też już miały dzieci. Sam brat Ulyssesa, Augustus, miał już trójkę. A w rezydencji mieszkał jeszcze dodatkowo wampir oraz Czarny Pan. Było tłoczno. - Możliwe, że całkiem się ucieszy, jeśli się wyprowadzę.
!wianki