Zaskoczyła go. Nie był przygotowany na to, że Lycoris zjawi się tutaj właśnie taka. Do bólu wręcz kobieca. Ubrana w butelkowozieloną sukienkę przyciągała spojrzenia. Kreacja podkreślała to, co na ogół było skryte pod zbyt obszernymi swetrami; pod tym nieszczęsnym kitlem, który zwykła nosić w pracy.
Oczywiście w tej standardowej wersji nie podobała mu się wcale mniej.
- Zaproponowałbym zmianę planów. - odpowiedział na jej zaczepkę. Nie miał co prawda żadnego planu B przygotowanego z myślą o dzisiejszym dniu, ale tym drobnym szczegółem dzielić się nie zamierzał. Zamiast tego wszedł razem z przyjaciółką do środka, kierując się w stronę przygotowanego dla nich dwojga stolika.
Lokal był przestronny. Spora część stolików zajęta, co o tej godzinie nie było czymś dziwnym. Goście zostali ulokowani w taki sposób, aby móc się cieszyć pewną swobodą; czuć się komfortowo. Lycoris i Theonowi przypadł w udziale stolik znajdujący się na uboczu. Okrągły, niewielki. Zlokalizowany tuż przy oknie, które wychodziło na ogród. Został nakryty białym, haftowanym obrusem, pod którym znajdywał się zapewne znacznie cięższy materiał sięgający niemalże samej podłogi. Miał on barwę przybrudzonego, ciemnego, pudrowego różu. Niektórym mógłby się spodobać.
Odsunął krzesło dla swojej partnerki, dopiero w następnej kolejności zajmując własne miejsce.
- Nawet ideał musi posiadać jakieś wady. - skomentował, kiedy Lycoris przywołała jedno z nieszczególnie odległych wspomnień. - Poza tym, o ile dobrze pamiętam, ostrzegałem że tancerz ze mnie tragiczny. - z tego ostatniego dobrze zdawał sobie sprawę. Nie miał dość dobrego słuchu, nieco brakowało mu wyczucia. Na trzeźwo zapewne dałby jeszcze radę, ale pod wpływem?
Kiedy znajdywał się pod wpływem alkoholu zaczynały pojawiać się schody.
Pozwolił sobie sięgnąć po jedną z dwóch, znajdujących się na stole kart dań. Otworzył, niezbyt uważnie zapoznając się z kolejnymi pozycjami. Przystawki, zupy, główne dania, napoje. Jego uwaga wciąż powracała do Lycoris. Oderwanie od niej spojrzenia na dłużej stanowiło problem.
- Mam nadzieje, że dzisiaj nie będziesz chciała tego powtarzać? - dorzucił jeszcze. Na nieszczęście Theona restauracja posiadała niestety wydzielony parkiet. Było też miejsce przeznaczone dla muzyka. Grupy muzyków? Ciężko było ocenić, bowiem występ jeszcze się nie rozpoczął. Oczywiście wbrew temu, co padło z jego ust, zapewne by nie protestował. Zrobiłby to, czego Black by sobie zażyczyła.
O ile nie polegałoby to na rzuceniu się z 10 piętra, albo wejściu prosto do limbo.
Wiadoma sprawa.
Obsługa zajmowała się kolejnymi gośćmi. Szło im to w miarę sprawnie. Ciężko byłoby się do czegokolwiek przyczepić. Nie zostali pozostawieni sami sobie na zbyt długo. Młody kelner potrzebował ledwie kilku minut, żeby zameldować się przy ich stoliku. Trzymając w ręku niewielki notes, był gotów przyjąć zamówienie. O ile tylko byli gotowi je złożyć.
- Dobry wieczór. Nazywam się Aurelius i będę obsługiwał państwa stolik. - przyjemny ton głosu, nie mniej przyjemna aparycja. Odpowiednio dobrany strój. Można było założyć, że właściciel przykładał wagę nie tylko do wystroju wnętrza, ale też do doboru personelu. Gdyby się tym zainteresować, można było zauważyć, że większość z nich prezentowała się dość podobnie. Młodzi. Ciemnowłosi. Gdzieś na drugim końcu sali kręcił się jeden jedyny blondyn. - Jeśli są państwo gotowi, przyjmę zamówienie.
Słysząc to, Theon nie zamierzał wyrywać się do przodu. Spojrzał na Lycoris, gestem dając jej znać, żeby zaczęła jako pierwsza. O ile zdążyła w międzyczasie coś dla siebie wybrać.