03.12.2023, 01:41 ✶
Uśmiechała się promiennie, lecz jej spojrzenie było zimne i puste. Ciało Imogen drżało od tłumionego szlochu bezsilności, wzbierającego się w niej z każdą minutą przedłużającego się spóźnienia Augustusa. To nie tak, że od razu podejrzewała, że ją zdradza; najpierw sądziła, że musiało wydarzyć się coś, co pochłonęło jego uwagę. Niekoniecznie musiała być to kobieta - doskonale zdawała sobie sprawę z tego, Kto zajmuje piwnicę w ich posiadłości. Mniej wiedziała na temat tego, co dokładnie wydarzyło się podczas poprzedniego sabatu, ale nie byłaby zaskoczona, gdyby i tym razem Czarny Pan przygotował coś wyjątkowego, wciągając w to przy okazji jej męża. Nigdy nie pytała go o te sprawy, uznając za naturalne to, że Augustus poświęca się idei, choć sama miała do niej ambiwalentny stosunek. Nie przepadała za brudną krwią, lecz co się stanie, jeśli zniknie? Od kogo wówczas będzie lepsza?
Nie miała mu za złe tego, że się spóźnił - wysłała chłopców do Stonehenge razem z ich dziadkiem - ani tego, że przedłużał ich wyjście kąpielą. Imogen była smutna, bo nie chciał jej powiedzieć prawdy na temat tego, gdzie był, ani co się wydarzyło - nie wymagała od niego szczegółów, nigdy o nie nie pytała, gdy chodziło o rzeczy ważne, ale chciała dowiedzieć się chociaż dlaczego Agustus jest jak rozedrgany emocjonalnie, zmęczony i śmierdzący morzem. Była zrozpaczona, bo nie wiedziała jak może mu pomóc. Czuła się upokorzona tym, że nie chciał jej zaufać, a przez to ogarniała ją wściekłość. Przede wszystkim jednak, dawały o sobie znać ciążowe hormony.
Prawdziwą kroplą przelewającą czarę goryczy był fakt, że jej mąż nawet teraz zwracał uwagę na inne! To prawda, tamta dama była ubrana tragicznie w porównaniu do Imogen, która miała na sobie prostą białą sukienkę z krótkim rękawem i kołnierzykiem, podkreśloną w talii cienkim czarnym paskiem oraz buty na grubym obcasie (nieco żałowała, że je ubrała, bowiem obcasy zapadały się w miękkiej ziemi) z odkrytymi piętami i palcami.
— Nie obchodzi mnie kim jest ta twoja lawendowa lafirynda — szepnęła gniewnie i zupełnie nie na temat, unikając kontaktu wzrokowego. Jaka znowu lawendowa lafirynda? Ta, którą pachniał, gdy wrócił do domu przed dwoma tygodniami. Ale skąd pewność, że była to kochanka, a nie, chociażby, Vespera sprawdzająca jak na jej skórze leżą nowe perfumy? Nie miała pojęcia, mówiła bez ładu i składu, wyrzucając z siebie emocje zbierane w sobie przez ostatnie dni — Wiesz, że jestem w stanie patrzeć przez palce na to, że włóczysz się po Anglii z kochanką? Przykro mi, że nie jestem dla ciebie wystarczająca, ale rozumiem, że masz potrzeby, których ja, pomimo codziennych starań, nie jestem w stanie spełnić. Ale są rzeczy ważniejsze, niż twoja przyjemność. Wiesz, jak chłopcy długo na ciebie czekali?
Wiesz, jak się o ciebie martwiłam?, chciała dodać, ale nie postanowiła nie dawać mu satysfakcji ze swojego oddania.
— Jestem w ciąży, Augustusie — kłamstwo (a może raczej półprawda; za wcześnie bowiem, by mogła mieć pewność, że małżeńskie igraszki będą miały swoje konsekwencje) gładko wyrwało się spomiędzy jej warg; przemyślała je poprzedniego wieczora i doszła do wniosku, że jeśli jego zachowanie się nie zmieni, będzie mogła wmówić mu, że poroniła z jego winy. A jeśli się zmieni? Cóż, trzeba będzie dołożyć wszelkich starań, by ich (nie tak) mała familia powiększyła się o jeszcze jednego członka — I nie powinnam teraz zamartwiać się, zastanawiając się, gdzie jesteś i z kim. A poza tym, uważam, że powinniśmy się wyprowadzić. Vespera mieszka ze swoim narzeczonym w Londynie, ma pod ręką wszystkie sklepy i nawet do pracy nie musi się przeciskać przez kominki Fiuu, a my dalej z twoim ojcem w Little Hangleton!
Odebrała swój wianek.
@Augustus Rookwood
Jeśli Imogen wypadnie lawendowy wianek, wrzuci go do najbliższego ogniska >:C
!wianki
Nie miała mu za złe tego, że się spóźnił - wysłała chłopców do Stonehenge razem z ich dziadkiem - ani tego, że przedłużał ich wyjście kąpielą. Imogen była smutna, bo nie chciał jej powiedzieć prawdy na temat tego, gdzie był, ani co się wydarzyło - nie wymagała od niego szczegółów, nigdy o nie nie pytała, gdy chodziło o rzeczy ważne, ale chciała dowiedzieć się chociaż dlaczego Agustus jest jak rozedrgany emocjonalnie, zmęczony i śmierdzący morzem. Była zrozpaczona, bo nie wiedziała jak może mu pomóc. Czuła się upokorzona tym, że nie chciał jej zaufać, a przez to ogarniała ją wściekłość. Przede wszystkim jednak, dawały o sobie znać ciążowe hormony.
Prawdziwą kroplą przelewającą czarę goryczy był fakt, że jej mąż nawet teraz zwracał uwagę na inne! To prawda, tamta dama była ubrana tragicznie w porównaniu do Imogen, która miała na sobie prostą białą sukienkę z krótkim rękawem i kołnierzykiem, podkreśloną w talii cienkim czarnym paskiem oraz buty na grubym obcasie (nieco żałowała, że je ubrała, bowiem obcasy zapadały się w miękkiej ziemi) z odkrytymi piętami i palcami.
— Nie obchodzi mnie kim jest ta twoja lawendowa lafirynda — szepnęła gniewnie i zupełnie nie na temat, unikając kontaktu wzrokowego. Jaka znowu lawendowa lafirynda? Ta, którą pachniał, gdy wrócił do domu przed dwoma tygodniami. Ale skąd pewność, że była to kochanka, a nie, chociażby, Vespera sprawdzająca jak na jej skórze leżą nowe perfumy? Nie miała pojęcia, mówiła bez ładu i składu, wyrzucając z siebie emocje zbierane w sobie przez ostatnie dni — Wiesz, że jestem w stanie patrzeć przez palce na to, że włóczysz się po Anglii z kochanką? Przykro mi, że nie jestem dla ciebie wystarczająca, ale rozumiem, że masz potrzeby, których ja, pomimo codziennych starań, nie jestem w stanie spełnić. Ale są rzeczy ważniejsze, niż twoja przyjemność. Wiesz, jak chłopcy długo na ciebie czekali?
Wiesz, jak się o ciebie martwiłam?, chciała dodać, ale nie postanowiła nie dawać mu satysfakcji ze swojego oddania.
— Jestem w ciąży, Augustusie — kłamstwo (a może raczej półprawda; za wcześnie bowiem, by mogła mieć pewność, że małżeńskie igraszki będą miały swoje konsekwencje) gładko wyrwało się spomiędzy jej warg; przemyślała je poprzedniego wieczora i doszła do wniosku, że jeśli jego zachowanie się nie zmieni, będzie mogła wmówić mu, że poroniła z jego winy. A jeśli się zmieni? Cóż, trzeba będzie dołożyć wszelkich starań, by ich (nie tak) mała familia powiększyła się o jeszcze jednego członka — I nie powinnam teraz zamartwiać się, zastanawiając się, gdzie jesteś i z kim. A poza tym, uważam, że powinniśmy się wyprowadzić. Vespera mieszka ze swoim narzeczonym w Londynie, ma pod ręką wszystkie sklepy i nawet do pracy nie musi się przeciskać przez kominki Fiuu, a my dalej z twoim ojcem w Little Hangleton!
Odebrała swój wianek.
@Augustus Rookwood
Jeśli Imogen wypadnie lawendowy wianek, wrzuci go do najbliższego ogniska >:C
!wianki
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark