Po włożeniu wianka Elaine poczuła jak na jej ciało spływa fala radości. Dziewczyna od zawsze była pełna pozytywnych emocji, ale dzięki wiankowi z paproci pojawiło jej się jeszcze więcej. Energia rozsadzała ją od środka i z tym nowym wiankiem czuła się zdecydowanie o wiele lepiej niż z tym poprzednim. Był bardziej jej, bardziej odpowiedni, bardziej pasujący do jej energii.
– To brzmi jak stalking – wyszerzyła się wesoło i dała się poprowadzić do ognisk, gdy nazwał ją księżniczką uśmiech porzeszył się na jej ustach jeśli w ogóle było to możliwe.
Przytulała się do jego ramienia, aby nie stracić go z zasiegu swojego wroku. Dzisiaj Felix należał całkowicie do niej, a ona całkowicie do niego. Tu, w świecie ludzi z zewnątrz musiała się go trzymać, musiała wiedzieć, że będzie bezpieczna, a w świecie cyrku mógł robić co chciał, mógł chodzić, gdzie chciał, bo tam był ogrom ludzi wśród których była bezpieczna. Przypatrywala się mu jak patrzył w ogień z zaciekawieniem.
– Co zobaczyłeś? – zapytała patrząc na jego twarz, a potem odruchowo sama spojrzała w kierunku płomienia.
!płomienie