Zdawał sobie sprawę z tego, że w zależności na jakiej glebie wyrośnie owoc czy warzywo to mogą mieć inny smak. W samej Anglii istniał ten fenomen, więc co dopiero w wielkich Chinach czy na skalę światową, bo przecież nie tylko tutaj zrywano liście herbaty i nie tylko tutaj je przygotowywano. Tym nie mniej to, że chociażby nie było różnych odmian tej rośliny go bardzo mocno zdziwiło. Zrobił aż większe oczy w szoku słysząc to, bo był święcie przekonany, że chociażby w obrębie herbat czarnych były różne. Co dopiero kiedy mówimy o tych odmianach typu zielona, czerwona i tak dalej. To było absolutnie niesamowite. Do jakiej perfekcji człowiek musiał doprowadzić to oporządzanie liści, ile eksperymentów musiało być toczonych względem tego, kiedy najlepiej je zbierać, jak je suszyć czy wędzić, żeby powstawały tak różne i bogate napary. Cała reszta, włączając dodawanie ziół, kwiatów czy owoców była już małą pestką w obliczu głównego procesu sprowadzającego się do bazy tego produktu.
Drgnął, kiedy poczuł dotyk Olivii i spojrzał na nią, na jej dumny wyraz twarzy. Miał ochotę dotknąć jej włosów, pogładzić ją, przekazać, że tak, miała rację, że jest pod wrażeniem i podziwem jej wiedzy, ale chwilowo musiało wystarczyć w tym celu jego spojrzenie. Z tego co mówił przewodnik to takie okazywanie sobie większych czułości w towarzystwie niekoniecznie było tu dobrze widziane, a Laurent nie chciał gwałcić tutejszych nawyków czy kultury. Zdążą się jeszcze powymieniać zdaniami i wrażeniami z tego wszystkiego kiedy zostaną sami. Zakładał, że taka woda musiała być przegotowana wcześniej, a potem tylko podgrzewana - sporo się w końcu mówiło o tym, że picie nieprzegotowanej wody może być bardzo szkodliwe i prowadzić do chorób. Choć mówiło się też o miejscach, gdzie woda była czysta, wręcz krystaliczna, gdzie wręcz podróżowali ludzie, żeby jej skosztować. Szczególnie kiedy mowa była o strumieniach górskich. Co z poglądu na to, że im dalej rzeka płynęła tym więcej napotykała zanieczyszczeń od strony ludzi - miało to w pełni sens. Co jednak go ciekawiło to to, jak ta kobieta odmierzał temperaturę tej wody? Po czym poznawała? Liczyła sekundy? Kwestia upływu czasu?
Druga część tego widowiska była jeszcze bardziej szokująca.
Całe życie herbatę w jego domu i poza nim zalewało się wrzątkiem, w dodatku wyrzucano raz zalane liście, bo "do niczego się nie nadawały". To, co kobieta robiła tutaj było... nawet nie wiedział, jakie było, ale jego ciekawość nie zmalała - tylko wzrosła. Aktualnie proces parzenia tej herbaty wyglądał jak próba uwarzenia skomplikowanego eliksiru - zerknął na Olivię, która była wpatrzona w ten proces z miną kociaka, który wpatruje się w wyższą półkę i próbuje wyliczyć pod jakim kątem powinien skoczyć, żeby tam dotrzeć, ale żeby jednocześnie nie skoczyć za wysoko i nie przelecieć za nią. Wrócił oczyma do procesu, szczególnie kiedy pojawił się nieco większy ruch. Pochylił się, żeby znowu powąchać. Utrzymanie temperatury czarki, aby nie ostudzić herbaty - to rozumiał w pełni. Na tej samej zasadzie dbało się o podawanie alkoholu chociażby - to była jedyna wiedza, jaką posiadał, bo chociaż sam za bardzo nie pił to trzeba było wiedzieć, jak przyjąć gości. Do głowy mu nie przyszła nawet wątpliwość taka, jaką miała Olivia - ostatnie o czym by myślał to o tym, że wodę można zmarnować kiedy dążysz do perfekcji smaku. Tak samo jak nie pomyślał o marnowaniu czasu. Bo to mało czasu się przetracało na te wszystkie small talki? To jednak była wyjątkowa uroczystość - fakt, że dla ich przewodnika raczej już nie bardzo, ale to nie miało znaczenia. Ludzie kiedyś żyli wolniej. Mieli czas na te rytuały. Dziś był przekonany, że sporo osób chciałoby coś takiego przeżyć, żeby się właśnie zatrzymać i spowolnić ten bieg, który toczył ich życia pędem do przodu.
Sięgnął po czarkę i powąchał - zgodnie z zaleceniem z zamkniętymi oczami. Różnica nie była drobna - była kolosalna. Rozchylił powieki, spoglądając z fascynacją na ten kolor - rzeczywiście odmienny od poprzedniego.
- Zwątpiłem na ile mądre jest próbowanie tego dzieła w postaci herbaty. - Spojrzał na Olivię. - Przyjdzie nam potem wrócić go angielskiej herbaty i jak my ją będziemy pili? - Niby zażartował, ale właściwie to już tego doświadczył. Jak spróbował owoców morza za granicą to teraz prawie nigdy ich nie zamawiał w restauracjach.