• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka

[listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
04.12.2023, 12:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2023, 12:39 przez Brenna Longbottom.)  
– Nie, nie będą. Zwłaszcza, że właśnie zamordowano takie małżeństwo – powiedziała Brenna ponurym tonem, wyciągając z powrotem gazetę, by zademonstrować Leonowi jeden z nagłówków. Dwie osoby, mugolka i czarodziej mugolskiego pochodzenia, zginęli w nocy z przedwczoraj na wczoraj…
Jeśli te pięć dni temu ktoś miał jeszcze wątpliwości, co do tego, czy Voldemort i jego zwolennicy zamierzają działać na poważnie, to wczoraj te złudzenia musiały się rozwiać. Wraz z Mrocznym Znakiem, który rankiem zamajaczył nad jednym z domów. I Brenna naprawdę nie mogła obwiniać Parkerów o to, że zdecydowali się uciekać. Pani Parker nie mogłaby nawet się bronić, a jak jej mąż, rzemieślnik, miałby ochronić ją i ich dzieci, gdyby przed drzwiami teleportowali się śmierciożercy?
A jednak, napawało ją to gniewem, który palił wnętrzności od środka. Musieli uciekać z własnych domów, ba, z kraju, aby być bezpiecznym. Zwalczyła odruch nakazujący zacisnąć palce w pięść i zmiąć gazetę, bo nie chciała pokazać po sobie gniewu.
– Carterowie, mówisz? W takim razie może wpadnę do nich, mam jeszcze pół godziny, zanim polecę do pracy – stwierdziła, rzucając ostatnie spojrzenie na ogródek. Wciąż stały w nim donice pani Parker, zwykle o tej porze roku przenoszone przez nich do składziku na tyłach domu. Najwyraźniej nie zdołali zabrać ich ze sobą, kiedy pakowali się w pośpiechu.
Może Carterowie będą potrzebowali jakiejś pomocy z wyprowadzką. Albo, jeżeli zdecydują się zostać, pewności, że jest ktoś, do kogo mogą się zwrócić. Tylko tyle mogła zrobić. Tylko tyle: bo czuła się straszliwie bezradna wobec nadciągającej ciemności, i to mimo całego zamieszania w Ministerstwie, w którym przecież w swoim Departamencie brała udział (i nawet teraz, de facto dyżur zaczynała dopiero za trzy godziny, ale większość pracowników od tego 18 listopada przesiadywała w pracy dłużej…). Mimo rozmowy w ciemnej kuchni, gdy deszcz padał za oknami, o działaniu w cieniach, w ukryciu.
– Może to lepiej. Twój ojciec mógłby mieć problemy z powodu takiego artykułu. Ale cenię jego odwagę – dodała miękko, chociaż zastanawiała się: czy był człowiekiem odważnym czy jeszcze nieświadomym, jak poważna była sytuacja? Od tego manifestu zastanawiało ją, od kogo zaczną. Od mugolaków? Od „zdrajców krwi”? O siebie bała się średnio – każdy wiedział, że Brenna Longbottom ma przyjaciół „szlamy”, ale też gdy ktoś nie znał jej dobrze, często miał ją po prostu za idiotkę. Biegającą z pączkami i wygadującą głupoty, nie wydającą się żadnym zagrożeniem. Ale już jej brat był „na afiszach”. Godryk słynął ze swoich poglądów i był założycielem Srebrnych Różdżek, więc jasne, że będzie postrzegany jako nie tylko zdrajca, ale ktoś niebezpieczny. Wuj „zepsuł” linię krwi. Thomas był mugolakiem. Moody był znany jako auror nieprzejednany w walce z czarnoksiężnikami i jego na pewno nikt nie miał za pajaca. I tak dalej, i tak dalej…
Po kogo przyjdą najpierw?
I czy zdołają tę osobę ochronić?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1652), Leon Bletchley (1537)




Wiadomości w tym wątku
[listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Brenna Longbottom - 26.11.2023, 12:31
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Leon Bletchley - 03.12.2023, 16:36
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Brenna Longbottom - 04.12.2023, 12:37
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Leon Bletchley - 29.12.2023, 00:55
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Brenna Longbottom - 08.01.2024, 18:41
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Leon Bletchley - 23.01.2024, 15:50
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Brenna Longbottom - 06.02.2024, 18:16
RE: [listopad 1970] Zgromadziła się ciemność wszelaka - przez Leon Bletchley - 11.02.2024, 18:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa