Widziała, że udało jej się trafić. Nie miała jednak pojęcia, jak bardzo skrzywdziła swojego przeciwnika. Dosyć szybko bowiem cała trójka zniknęła w ciemności. Czy miałaby do siebie żal, gdyby się dowiedziała, że przypadkowo ktoś zginął tej nocy? Czy powinna, przecież oni pojawili się tutaj po to, żeby ich zranić. Była gotowa na to, że kiedyś przyjdzie moment, w którym zrobi komuś krzywdę, wiedziała, że ją samą może czekać śmierć, musiała działać w podobny sposób, lepiej było, żeby cierpiał ktoś od nich, niż od tych, którzy walczyli po ich stronie.
Przeciwnicy zniknęli, więc mogli odetchnąć. Chyba wszystko poszło po ich myśli. Erik zniknął stąd z Meadowesem i Catherine, a oni mogli za chwilę do nich dołączyć. Udało im się zrobić, to po co się tutaj pojawili.
Heather podeszła do reszty towarzyszy, nieco zgrzana, policzki miała zarumienione, a krew płynęła bardzo szybko w jej żyłach, nie przestawała obserwować okolicy, w końcu mogło pojawić się jakieś kolejne niebezpieczeństwo. Musieli uważać.
- Możemy spróbować. - Odpowiedziała Cainowi. Skoro mugolka znajdowała się pod wpływem jakiegoś zaklęcia to z przyzwoitości wypadało jej pomóc. Obserwowała Mavelle, która sprzątała po niej miejsce zbrodni. Nie miała pojęcia, co stało się tak do końca z postacią, w którą trafiła, jednak ślady wskazywały na to, że dosyć mocno go poturbowała. No nic, oni na pewno cieszyliby się gdyby to ona znalazła się na ich miejscu, nie powinna mieć do siebie żadnych wyrzutów sumienia, prawda?