Chesterowi Biały Wiwern był dobrze znanym miejscem. Działający w samym sercu Ulicy Śmiertelnego Nokturnu pub zrzeszał szemraną klientelę, która mu jako Aurorowi nie jest obca. Niektórym z operujących tu szumowin on nie był obcy. Jeśli którykolwiek z mętów postanowi podejść do ich stolika, chociażby po to aby spojrzeć na niego krzywo albo splunąć mu prosto w twarz, to będzie zobowiązany pokazać im, gdzie jest ich miejsce. Zwłaszcza, że był tutaj prywatnie i to sprawiało, że próba aresztowania takiego delikwenta nie była nie stanowiła jedynej alternatywy, po którą mógł sięgnąć. Stanowiło to wyłącznie ostateczność. Chester doskonale wiedział, że mundur Aurora działa na bytujące tutaj typy spod ciemnej gwiazdy niczym płachta na byka, dlatego był ubrany po cywilnemu.
Gdy Eryk postawił przed nim pintę pale ale i szot whisky, samemu posłał mu delikatny uśmiech. Od pale ale wolał ciemnego i mocnego portera. Zamierzał wypić przyniesione przez brata piwo. Odrobina brudu jeszcze nikogo nie zabiła, jednak nie chciał aby dłonie przylepiły mu się do tego blatu. Nie cierpiał na żadne zaburzenia kompulsywne, jednak wtedy to nawet on czułby przemożną potrzebę umycia rąk. Ciężka, duszna atmosfera wypełniająca ten pub mu nie przeszkadzała.
— Dużo pracuję i zajmuję się sprawami rodziny. Moja córka będzie wychodzić za mąż za mężczyznę, którego dziecka się spodziewa, szukam dla najstarszego syna odpowiedniej kandydatki na żonę. A u ciebie? Nie zjawiłeś w rodowej posiadłości od tygodnia, przez co wnioskuję, że zatrzymałeś się w swoim mieszkaniu. Nawał pracy czy kłopoty małżeńskie? — Po upiciu pierwszego łyka piwa postanowił odpowiedzieć na pytania swojego brata, streszczając mu ostatnie wydarzenia w swoim życiu, jak i rodziny. Zarówno obie te kwestie spędzały mu sen z powiek. Chester pozostawał nad wyraz dobrze poinformowany w kwestii ruchów członków swojej rodziny, co było podyktowane głównie względami bezpieczeństwa jej członków. Zadane przez niego pytanie było pytaniem retorycznym. Pozostawał dobrze zorientowanym co do kondycji małżeństwa swojego brata. Przed nim trudno było ukryć takie rzeczy, zwłaszcza że skrzaty domowe widzą i słyszą wszystko.