04.12.2023, 23:07 ✶
Kocie oczyska mogły dostrzec zmianę na twarzy tego całego Crowa - pojawiła się na niej głęboka niechęć. Nie była to pogarda do stojącego przed nim człowieka, a niechęć do podjęcia jakiejś decyzji - bo w głębi zepsutej duszy wcale nie chciał nikogo bić, jeżeli taka potrzeba nie wybrzmiała. Niestety wyglądało na to, że mu się uciec od tego całkowicie nie uda, bo chociaż jego towarzyszy dało się wykurzyć stąd sprytem, to główny bandzior tego przedsięwzięcia wciąż zamierzał się stawiać.
- Nie kuś diable - odpowiedział mu, jakby oferta zgwałcenia jego matki była najlepszym możliwym prezentem, a później przybrał pozycję obronną. Przy pasku miał przypięte noże, mógłby je po prostu wyciągnąć i zakończyć to jednym ruchem, ale widocznie miał trochę oleju w głowie i nie zamierzał dokonać tutaj aktu mordu, nawet jeżeli się na niego w jakimś stopniu przygotował. Był niestety mniejszy gabarytowo, co dało się wyczuć w pierwszych wykonanych przez nich ruchach, ale gabaryty traciły na znaczeniu, kiedy w grę wchodziła magia, a Flynn czarował bez użycia różdżki. Tylko dzięki używanym w trakcie zaklęciom udało mu się wreszcie unieruchomić go przy ladzie, zaciskając na jego szyi łańcuch. Z próby oszołomienia go nie skorzystał, ale głównie dlatego, że ten przekaz musiał do niego dotrzeć. Że to był jego rewir.
- Podnieś głowę. O tak, właśnie tak - powiedział, podciągając łańcuch do góry, żeby mógł spojrzeć Avelinie prosto w oczy. - Ta ślicznotka to moja dziewczyna i gwarantuję ci, że szybko stąd nie zniknę. Nie lubię, jak jest smutna, więc nie poderżnę ci gardła tu i teraz, ale jeżeli przyjdziesz tutaj jeszcze raz, to poproszę ją ładnie żeby zamknęła oczy.
Ucisk na szyi poluzował dopiero wtedy, kiedy naprawdę musiał. I kiedy odsunął się od kaszlącego mężczyzny, nie dało się nie zauważyć, że sam był już zmęczony. Krew cieknąca z jego nosa, roztrzepane włosy. Dostał w gębę kilka razy więcej niż chciał, ale mógłby to kontynuować, gdyby facet się jednak nie poddał.
- Nie kuś diable - odpowiedział mu, jakby oferta zgwałcenia jego matki była najlepszym możliwym prezentem, a później przybrał pozycję obronną. Przy pasku miał przypięte noże, mógłby je po prostu wyciągnąć i zakończyć to jednym ruchem, ale widocznie miał trochę oleju w głowie i nie zamierzał dokonać tutaj aktu mordu, nawet jeżeli się na niego w jakimś stopniu przygotował. Był niestety mniejszy gabarytowo, co dało się wyczuć w pierwszych wykonanych przez nich ruchach, ale gabaryty traciły na znaczeniu, kiedy w grę wchodziła magia, a Flynn czarował bez użycia różdżki. Tylko dzięki używanym w trakcie zaklęciom udało mu się wreszcie unieruchomić go przy ladzie, zaciskając na jego szyi łańcuch. Z próby oszołomienia go nie skorzystał, ale głównie dlatego, że ten przekaz musiał do niego dotrzeć. Że to był jego rewir.
- Podnieś głowę. O tak, właśnie tak - powiedział, podciągając łańcuch do góry, żeby mógł spojrzeć Avelinie prosto w oczy. - Ta ślicznotka to moja dziewczyna i gwarantuję ci, że szybko stąd nie zniknę. Nie lubię, jak jest smutna, więc nie poderżnę ci gardła tu i teraz, ale jeżeli przyjdziesz tutaj jeszcze raz, to poproszę ją ładnie żeby zamknęła oczy.
Ucisk na szyi poluzował dopiero wtedy, kiedy naprawdę musiał. I kiedy odsunął się od kaszlącego mężczyzny, nie dało się nie zauważyć, że sam był już zmęczony. Krew cieknąca z jego nosa, roztrzepane włosy. Dostał w gębę kilka razy więcej niż chciał, ale mógłby to kontynuować, gdyby facet się jednak nie poddał.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.