05.12.2023, 11:18 ✶
Kopniak w kolano sprawił, że Tristan przynajmniej przestał się rzucać. I dobrze, o to mu chodziło - czy Rodolphus nie mówił nigdy, że przeciwnika nigdy nie należało nie doceniać? Ward był aurorem, może i był szlamą, ale był uzdolniony, przez co Lestrange sam podejrzewał, że gdzieś w jego drzewie genealogicznym wystąpił błąd. Bo to niemożliwe, żeby szlama posługiwała się tak dobrze magią. To była jakaś anomalia i zaczął święcie wierzyć w to, do czego chciał zmusić Tristana Murtagh - że istnieje opcja, w której Ward nie był dzieckiem mugoli, których właśnie torturowali. Zresztą pokazał już, co umiał nawet w tak beznadziejnej sytuacji jak ta. Myślał inaczej, niż ci, do których Rodolphus chodził do tej pory. Myślał jak mugol, stosował inne rozwiązania, siłowe, próbował się bronić podczas gdy czarodzieje, których skazywał na śmierć, zwykle po prostu stali w miejscu i patrzyli z przerażeniem na wycelowaną w nich różdżkę. To powodowało zaburzenie pewnego porządku i planów, a tego Rolph nie lubił. Nie lubił, gdy ktoś był tak nieprzewidywalny.
Lestrange nawet się nie skrzywił, kiedy pozostali dawali upust swojej wściekłości. Sam doskonale znał to uczucie i wiedział, że w sytuacjach takich jak ta, ciężko było utrzymać nerwy na wodzy. W chwilach takich jak ta mogli być sobą, odbić sobie te wszystkie sytuacje, podczas których należało trzymać fason i własne nerwy na wodzy. Lecz następny ruch Macmillana go zaskoczył. Pod maską nie było widać szoku, który wymalował się na twarzy młodego śmierciożercy, wykrzywiając regularne rysy twarzy w brzydkim grymasie zaskoczenia. Czy ten kretyn właśnie dał cholernie niebezpiecznemu, bardziej sprawnemu fizycznie od nich mężczyźnie, nóż? Zawahanie, które zawładnęło jego ciałem, było zapewne wyczuwalne przez ułamek sekundy nawet przez Tristana. Lestrange poluźnił uścisk na włosach aurora, by w końcu popchnąć go mocno w dół i w końcu uwolnić go ze swojego bolesnego uścisku. Zwiększył dystans między sobą a Wardem robiąc krok w tył, trzymając różdżkę w pogotowiu na wypadek, gdyby aurorowi przyszło coś durnego do głowy, jak na przykład zaatakowanie Murtagha, który stał naprzeciwko i był łatwym celem. Łatwiejszym niż on sam, dlatego w ogóle do głowy by mu nie przyszło, że on sam może stać się celem. I tylko wyłącznie dlatego puścił aurora.
Lestrange nawet się nie skrzywił, kiedy pozostali dawali upust swojej wściekłości. Sam doskonale znał to uczucie i wiedział, że w sytuacjach takich jak ta, ciężko było utrzymać nerwy na wodzy. W chwilach takich jak ta mogli być sobą, odbić sobie te wszystkie sytuacje, podczas których należało trzymać fason i własne nerwy na wodzy. Lecz następny ruch Macmillana go zaskoczył. Pod maską nie było widać szoku, który wymalował się na twarzy młodego śmierciożercy, wykrzywiając regularne rysy twarzy w brzydkim grymasie zaskoczenia. Czy ten kretyn właśnie dał cholernie niebezpiecznemu, bardziej sprawnemu fizycznie od nich mężczyźnie, nóż? Zawahanie, które zawładnęło jego ciałem, było zapewne wyczuwalne przez ułamek sekundy nawet przez Tristana. Lestrange poluźnił uścisk na włosach aurora, by w końcu popchnąć go mocno w dół i w końcu uwolnić go ze swojego bolesnego uścisku. Zwiększył dystans między sobą a Wardem robiąc krok w tył, trzymając różdżkę w pogotowiu na wypadek, gdyby aurorowi przyszło coś durnego do głowy, jak na przykład zaatakowanie Murtagha, który stał naprzeciwko i był łatwym celem. Łatwiejszym niż on sam, dlatego w ogóle do głowy by mu nie przyszło, że on sam może stać się celem. I tylko wyłącznie dlatego puścił aurora.