05.12.2023, 14:39 ✶
W odpowiedzi na to Flynn zachichotał.
- Taak. Ojej, ojej! Chyba zaraz będę musiał usiąść obok stoiska z lodami, bo kręci mi się w głowie. - Tak nagle naszła go na nie ochota. Teatralnie przejechał ręką po czole, jakby ocierał z niego pot, ale absolutnie nic na nim nie było, może po prostu nawet z takiej odległości wyczuł, jak poci się Jim?
I tak, powiedział to nie bez powodu - mógł ciągnąć to o wiele dalej, prowadząc rozmowę ku szczytowi swojego wyuzdania, bo przecież Patrick był tak zimny, że najlepszy lodzik był w zasięgu jego wzroku, trzymał go za rękę i miał tak samo ciekawe oczy jak ktoś, kogo Flynn bardzo lubił. Zdawał sobie sprawę z tego, że to wpatrywanie stawało się coraz bardziej natrętne, ale zgubił godność przy okazji pierwszego posta mistrza gry, a teraz znaleźli się już kilka kolejek za nim - do stracenia nie miał już nic oprócz wolności (ale w utratę jej na dłużej niż spisanie go za publiczny taniec brzucha nie wierzył) i tego guzika. Na szczęście dla wszystkich zebranych, to Patrick odezwał się pierwszy, więc Flynn kontynuował picie. Siostra nadal milczała jak grób...
...więc on zaśmiał się za nią.
- Masz naprawdę dobre teksty - poklepał go ręką po ramieniu - ale obawiam się, że dla tej pani musiałbyś przejść płynnie na języki zza żelaznej kurtyny, ewentualnie obniżyć swój iloraz inteligencji do tego, który ma koniczyna.
Już miał pokazać Fiery język, ale zamiast tego zawiesił się, wpatrując w porastającą okolicę trawę. To był prawdopodobnie pierwszy raz w jego życiu, kiedy myślał o kimś i ten ktoś pojawiał się tuż obok, więc w pierwszej chwili wzdrygnął się, a dopiero później odwrócił w stronę mówiącego Caina. Tak, powinien się teraz głębiej zastanawiać nad swoim nieszczęsnym losem, ale to był on, więc pierwszą myślą jaka nawiedziła jego głowę nie było oh nie!, tylko oh, tak!. W innych okolicznościach już by z nim flirtował obierając sobie za temat przewodni ten mundur, z oczywistych powodów zamiast tego uśmiechnął się do niego niezręcznie, skoro już się ich spojrzenia skrzyżowały, po czym przeniósł to spojrzenie na Patricka... Potem znów na Caina, spoglądającego teraz na Fiery... I znów na Patricka i... Tak, spoglądał na oczy jednego Aurora i na okulary drugiego, ale Cain nie musiał ich zdejmować, żeby Flynn miał dobre porównanie, znał jego twarz na pamięć.
Kuzyn.
- Oh. - Drugi raz poklepał go po ramieniu i odsunął się na krok, skoro już został puszczony. - Cofam ćwiartkę tego co powiedziałem i jakieś trzy czwarte tego co pomyślałem. - Tak naprawdę to wszystko powiedziane na przestrzeni kilku ostatnich minut stało się bezwartościowe, bo o ile u Patricka posiadania pewnych zdolności mógł się tylko domyślać, to w przypadku Caina był całkowicie pewny, że nie miał żadnych szans go oszukać. I prawdę mówiąc spodziewał się po nim, że pogra z nimi przygłupów, albo innej formy wsparcia, ale na pewno nie wzięcia sytuacji na siebie. Czuł w gardle niesamowity ścisk. Po pierwsze dlatego, że musiał znowu beknąć, ale próbował w sobie ten odruch bezskutecznie zdusić. Znów niewinnie zakrył usta ręką. Po drugie - to było cholernie trudne żeby zachować w tej sytuacji powagę - po tych wszystkich żartach i zaczepkach o kajdankach, jakie mieli za sobą, wewnętrzna walka żeby nie rzucić czymś, co zapamiętają do końca życia, nie przypominała już potyczki dwóch wilków tylko szarpaninę rozwścieczonych goryli. Wygrał ten nadający mu duszę samotnika (za dużo osób!), więc Edge jedynie zaczerwienił się lekko na policzkach. Po trzecie - nie po to słuchał tej litanii o tym, jak beznadziejny cel wybrała sobie Fiery, żeby teraz Cain „się nim zajmował”, bo to przecież wszystko psuło - zrzucenie odpowiedzialności na Patricka, którego nie znał i w gruncie rzeczy miał do tej pory gdzieś, było naprawdę łatwe. Ale na Caina?
Miał tak wiele pytań. Ten Chester to jest wasz przełożony czy szef departamentu kija w dupie, skoro go aż tak mocno nie lubicie? Kobieto, dlaczego ty tu jeszcze stoisz, skoro powinnaś być w połowie drogi do Petersburga? Gdzie w nocy tuptają jeże? Odpowiedź na najważniejsze z nich: co właściwie miał robić, próbował odczytać na twarzy Caina. Wystarczyło jedno skinienie głową, szerzej otwarte oczy, żeby rzucił się do biegu jakby naprawdę ukradł ten portfel i musiał uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. Dla dodatkowego efektu wizualnego zrobi nawet kilka przewrotów w przód staczając się z górki.
- Taak. Ojej, ojej! Chyba zaraz będę musiał usiąść obok stoiska z lodami, bo kręci mi się w głowie. - Tak nagle naszła go na nie ochota. Teatralnie przejechał ręką po czole, jakby ocierał z niego pot, ale absolutnie nic na nim nie było, może po prostu nawet z takiej odległości wyczuł, jak poci się Jim?
I tak, powiedział to nie bez powodu - mógł ciągnąć to o wiele dalej, prowadząc rozmowę ku szczytowi swojego wyuzdania, bo przecież Patrick był tak zimny, że najlepszy lodzik był w zasięgu jego wzroku, trzymał go za rękę i miał tak samo ciekawe oczy jak ktoś, kogo Flynn bardzo lubił. Zdawał sobie sprawę z tego, że to wpatrywanie stawało się coraz bardziej natrętne, ale zgubił godność przy okazji pierwszego posta mistrza gry, a teraz znaleźli się już kilka kolejek za nim - do stracenia nie miał już nic oprócz wolności (ale w utratę jej na dłużej niż spisanie go za publiczny taniec brzucha nie wierzył) i tego guzika. Na szczęście dla wszystkich zebranych, to Patrick odezwał się pierwszy, więc Flynn kontynuował picie. Siostra nadal milczała jak grób...
...więc on zaśmiał się za nią.
- Masz naprawdę dobre teksty - poklepał go ręką po ramieniu - ale obawiam się, że dla tej pani musiałbyś przejść płynnie na języki zza żelaznej kurtyny, ewentualnie obniżyć swój iloraz inteligencji do tego, który ma koniczyna.
Już miał pokazać Fiery język, ale zamiast tego zawiesił się, wpatrując w porastającą okolicę trawę. To był prawdopodobnie pierwszy raz w jego życiu, kiedy myślał o kimś i ten ktoś pojawiał się tuż obok, więc w pierwszej chwili wzdrygnął się, a dopiero później odwrócił w stronę mówiącego Caina. Tak, powinien się teraz głębiej zastanawiać nad swoim nieszczęsnym losem, ale to był on, więc pierwszą myślą jaka nawiedziła jego głowę nie było oh nie!, tylko oh, tak!. W innych okolicznościach już by z nim flirtował obierając sobie za temat przewodni ten mundur, z oczywistych powodów zamiast tego uśmiechnął się do niego niezręcznie, skoro już się ich spojrzenia skrzyżowały, po czym przeniósł to spojrzenie na Patricka... Potem znów na Caina, spoglądającego teraz na Fiery... I znów na Patricka i... Tak, spoglądał na oczy jednego Aurora i na okulary drugiego, ale Cain nie musiał ich zdejmować, żeby Flynn miał dobre porównanie, znał jego twarz na pamięć.
Kuzyn.
- Oh. - Drugi raz poklepał go po ramieniu i odsunął się na krok, skoro już został puszczony. - Cofam ćwiartkę tego co powiedziałem i jakieś trzy czwarte tego co pomyślałem. - Tak naprawdę to wszystko powiedziane na przestrzeni kilku ostatnich minut stało się bezwartościowe, bo o ile u Patricka posiadania pewnych zdolności mógł się tylko domyślać, to w przypadku Caina był całkowicie pewny, że nie miał żadnych szans go oszukać. I prawdę mówiąc spodziewał się po nim, że pogra z nimi przygłupów, albo innej formy wsparcia, ale na pewno nie wzięcia sytuacji na siebie. Czuł w gardle niesamowity ścisk. Po pierwsze dlatego, że musiał znowu beknąć, ale próbował w sobie ten odruch bezskutecznie zdusić. Znów niewinnie zakrył usta ręką. Po drugie - to było cholernie trudne żeby zachować w tej sytuacji powagę - po tych wszystkich żartach i zaczepkach o kajdankach, jakie mieli za sobą, wewnętrzna walka żeby nie rzucić czymś, co zapamiętają do końca życia, nie przypominała już potyczki dwóch wilków tylko szarpaninę rozwścieczonych goryli. Wygrał ten nadający mu duszę samotnika (za dużo osób!), więc Edge jedynie zaczerwienił się lekko na policzkach. Po trzecie - nie po to słuchał tej litanii o tym, jak beznadziejny cel wybrała sobie Fiery, żeby teraz Cain „się nim zajmował”, bo to przecież wszystko psuło - zrzucenie odpowiedzialności na Patricka, którego nie znał i w gruncie rzeczy miał do tej pory gdzieś, było naprawdę łatwe. Ale na Caina?
Miał tak wiele pytań. Ten Chester to jest wasz przełożony czy szef departamentu kija w dupie, skoro go aż tak mocno nie lubicie? Kobieto, dlaczego ty tu jeszcze stoisz, skoro powinnaś być w połowie drogi do Petersburga? Gdzie w nocy tuptają jeże? Odpowiedź na najważniejsze z nich: co właściwie miał robić, próbował odczytać na twarzy Caina. Wystarczyło jedno skinienie głową, szerzej otwarte oczy, żeby rzucił się do biegu jakby naprawdę ukradł ten portfel i musiał uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. Dla dodatkowego efektu wizualnego zrobi nawet kilka przewrotów w przód staczając się z górki.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.