18.11.2022, 01:04 ✶
Starsze dzieciaki nie raz, nie dwa, próbowały ją straszyć opowiastkami o duchach, ale ona nigdy, ale to nigdy się nie dawała. Może wynikało to z potrzeby bycia dzielną dziewczynką, a może zwyczajnie z faktu, że ciężko było o duchy w cyrku i po prostu chyba nigdy żadnego na oczy nie widziała. A przynajmniej sobie tego nie przypominała. Kiedy więc młodsze rodzeństwo wybałuszało przestraszone oczy, ona była tą, za którą większość się chowała. Może i dla czarodziejów z krwi i kości takie historie nie były niczym dziwnym czy aż tak przerażającym, ale dla osób urodzonych i częściowo wychowanych w świecie bez magii, niektóre z nich potrafiły napędzić pietra.
- Hmm... może to i lepiej. Podsłuchałam dzisiaj, że pierwsza skrzynka się zepsuła i trzeba było zaklęciem rozklejać twarze czarodziejom. Chociaż nie wiem, czy powinnam ci to mówić - zastanowiła się przez chwilę, ale w końcu wzruszyła ramionami. Dorośli często powtarzali, że nie powinno mówić się innym takich rzeczy, bo może to zepsuć opinie klientów, ale przecież on nikomu nie powie, prawda?
Jedna z brwi wystrzeliła ku górze, kiedy Flint wspomniał, że kogoś zamordowano mu w szkole. Żartował, prawda? Musiał żartować. Słowo zabić absolutnie nie znajdowało się w słowniku mowy używanej przez Laylę, a przynajmniej nie poza kontekstem zabijania czasu. Przez moment patrzyła na Castiela z wyrazem absolutnego zmieszania, aż w końcu chyba dotarło do niego, że on mówi prawdę.
- Coooo????? - krzyknęła, podskakując niemal i przez to prawie zsuwając się z murku. Zaraz zresztą zrobiła to specjalnie, opadając do poziomu Castiela i łapiąc go za ramiona. - Ale jak to oczami?! - jej oczy, ciemne i dociekliwe, wbiły się w niego, skryte pod zmarszczonymi w niedowierzaniu brwiami. - Przecież tak nie można! Nie w łazience. Powiedz, ze chociaż tę część wymyśliłeś. Chcesz mnie nastraszyć, prawda??
- Hmm... może to i lepiej. Podsłuchałam dzisiaj, że pierwsza skrzynka się zepsuła i trzeba było zaklęciem rozklejać twarze czarodziejom. Chociaż nie wiem, czy powinnam ci to mówić - zastanowiła się przez chwilę, ale w końcu wzruszyła ramionami. Dorośli często powtarzali, że nie powinno mówić się innym takich rzeczy, bo może to zepsuć opinie klientów, ale przecież on nikomu nie powie, prawda?
Jedna z brwi wystrzeliła ku górze, kiedy Flint wspomniał, że kogoś zamordowano mu w szkole. Żartował, prawda? Musiał żartować. Słowo zabić absolutnie nie znajdowało się w słowniku mowy używanej przez Laylę, a przynajmniej nie poza kontekstem zabijania czasu. Przez moment patrzyła na Castiela z wyrazem absolutnego zmieszania, aż w końcu chyba dotarło do niego, że on mówi prawdę.
- Coooo????? - krzyknęła, podskakując niemal i przez to prawie zsuwając się z murku. Zaraz zresztą zrobiła to specjalnie, opadając do poziomu Castiela i łapiąc go za ramiona. - Ale jak to oczami?! - jej oczy, ciemne i dociekliwe, wbiły się w niego, skryte pod zmarszczonymi w niedowierzaniu brwiami. - Przecież tak nie można! Nie w łazience. Powiedz, ze chociaż tę część wymyśliłeś. Chcesz mnie nastraszyć, prawda??