Hjalmar w porównaniu do ojca, nie miał żadnych rozterek odnośnie do tego czy powinni pójść czy też nie. Odpowiedź była jedna i bardzo prosta - oczywiście, że tak. Przede wszystkim było to święto i grzech było nie wziąć w nim udziału. Po drugie była to wymówka, aby chociaż raz skończyć wcześniej pracę, wszak musieli zdążyć dotrzeć na samą Lithę, a jako, że nie odbywała się w Dolinie to mieli kawałek drogi.
Młodszy z Nordgersimów zdecydował się na taką samą stylówkę co jego starszy. Przywdział koszulę kratę ale dla odmiany zieloną, co by się trochę od Dagura wyróżniać. Nie to, żeby byli całkowicie innego wzrostu, co samo w sobie było wystarczającym wskaźnikiem, który pozwalał zdecydować, który z nich to Hjalmar, a który to nie.
Nie wziął także własnego rogu, wszak bał się, że może go zgubić. Nie wiedział ile alkoholu dzisiaj spożyją, a utrata takiego niemal artefaktu, nie była mu na rękę. Nie dziwił też się swojemu tacie - ten był po prostu monstrualny, a kufle z których oni korzystali, były śmiesznie małe... oczywiście dla niego.
- Na brodę Merlina... Nie chcesz chyba dzisiaj podróżować jeszcze do Akranes? - spojrzał na ojca, bacznie mu się przyglądając przez moment. Staruszek był szalony - to było wiadome od zawsze - ale nigdy nie sądził, że aż tak - Jak jeden rok Cię nie będzie w świątyni to nic się nie stanie... - dodał z lekkim wzruszeniem ramion - Ale za to wianek na pewno sprawi, że w jakimś stopniu to sobie zrekompensujesz - zaśmiał się pod nosem. Już to widział jak ten trzymetrowy olbrzym paraduje w wianku z kwiatów. No coś wspaniałego - Skoro wymaga tego tradycja... To i ja się skuszę - przyznał, kiwając na zgodę kiedy Dagur wybierał swój szczęśliwy wianek.
Dostrzegł w tłumie tych wszystkich osób kogoś znajomego - Chwila, poczekaj - klepnął starszego po ramieniu, przesuwając się kilka kroków do przodu, aby po chwili unieść dłoń, którą pomachał w kierunku dobrze znanej sobie kobiecie - Pandora! - zawołał, starając się zwrócić jej uwagę na siebie.
Widząc, że jego działania przyniosły skutki, sięgnął po swój wianek. Hjalmar był bardzo ciekaw co mu się przytrafi, wszak Dagur trafił na paprotkę. To dopiero robiło z niego grecką muzę czy coś ten deseń... a może kolosa?
!wianki