06.12.2023, 13:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2023, 13:09 przez Rowena Ravenclaw.)
Przez plusz do serca
Nie mogło również zabraknąć stoisk z grami zręcznościowymi, w których można wygrać serce swej wybranki lub uśmiech bombelka urocze pluszowe zwierzątka i magiczne stworzenia; jednorożce, abraksany, gryfy, koty, psidwaki, przypominające jeże słodkie szpiczaki oraz z jakiegoś powodu wielkie gęsi. Właściciele wspomnianych kramików stale się przekrzykiwali, twierdząc, że tylko najsilniejsi, najbardziej zręczni oraz najbystrzejsi czarodzieje są w stanie wygrać nagrodę. Ta rękawica aż prosi się o podniesienie!
Były trzy konkurencje:
— Piramida z puszek wydawała się dziecinnie prosta. Trzy piłki i jedenaście metalowych pojemników do strącenia, cóż to za wyzwanie? Jak się miało okazać, nie dla każdego było to takie łatwe. Piłki z jakiegoś powodu omijały cel lub nie były rzucone z wystarczającą siłą, by zepchnąć puszki z drewnianej półki. Skusisz się? Tylko 10 sykli.
— Strzał do celu z procy zapewne również zostałby odebrany jako niezwykle łatwy, gdyby nie to, że wspomniany cel się ruszał. Były to biało-czerwone blaszane tarcze, miejscami odbarwione od siły ciosów. Każdy gracz otrzymuje procę oraz trzy metalowe kulki, zaś nagroda zależy od tego, do ilu tarcz uda się trafić; za jeden celny strzał otrzymywało się malutką maskotkę, za dwa nieco większą, zaś po trzech drętwiały ręce od noszenia tej bestii!
— Rzut obręczą z kolei był najmniej obleganą atrakcją; wymagała bowiem najwięcej zręczności. Czarodzieje otrzymywali trzy drewniane kółeczka, które następnie należało wrzucić na dowolny z trzech palików. Nagrody stopniowano tak samo jak w przypadku strzału do celu.
Ponieważ właścicielami wszystkich trzech straganów byli trzej szwagrowie.
The Edge
Nagle w Twojej głowie zaświtała myśl zupełnie niezwiązana z tematem z rozmowy. Jeże są tak naprawdę kontrolowanymi przez Ministerstwo Magii szpiegami, które nocą wyruszają na patrole do mugolskich ogródków! Przecież to oczywiste, skoro prawdziwe są tylko szpiczaki? A może to jeże są prawdziwe, a szpiczaki to propaganda? Gdziekolwiek leży prawda, możesz podzielić się tym cennym i niewątpliwie pełnym walorów edukacyjnych spostrzeżeniem ze znajomymi lub zachować je dla siebie.
Geraldine i Luke
Pod waszymi nogami zaplątał się psidwak; sądząc po rozmiarach i kształcie pyszczka był wciąż jeszcze szczeniakiem. Miał sierść koloru zboża i czerwoną obrożę, a jego dwa ogonki poruszały się tak intensywnie, że robiły wiatr, który mógłby przeziębić dziecko - gdyby jakieś było w pobliżu! Obszedł Luke'a dookoła i zatrzymał się przed Geraldine, po czym stanął na dwóch tylnych łapkach, przednimi oparł się o jej nogi i najwidoczniej domagał się pieszczot. Właściciel malucha z pewnością jest gdzieś w okolicy - możecie zacząć szukać go już teraz lub nacieszyć się nową znajomością z czworonogiem. A może zabrać go pod pachę i ulotnić się ze Stonehenge...?
Bellatrix i Rodolphus
O wilku dziecku mowa. Mogła mieć nie więcej niż osiem lat, rozbite kolano, ciemne potargane włosy i twarz zalaną łzami. Jej skromny ubiór w postaci nieco przyciasnej i miejscami poprawianej sukienki świadczył o tym, że w rodzinie, z której pochodzi, nie przelewa się. Chwyciła Rodoplhusa za rękę i zaplotła swoje drobne palce z dłonią czarodzieja.
— Wujku... Wi...widziałeś... moo... moją mamę...? — zakwiliła, zwracając się do mężczyzny — James mnie... popchnął na... kamień i...
Zdawszy sobie sprawę ze swojej pomyłki, odskoczyła od Rodoplhusa, po czym wpadła na Bellatrix, którą objęła w pasie i zaczęła jeszcze rzewniej płakać.
Zasady