Wzięła od Brenny wianek z lawendą, bo naprawdę lubiła te kwiaty, a jej olejki zapachowe, które używała oraz perfumy zdecydowanie o tym świadczyły. Nie zauważyła zmartwienia na twarzy Nory, ale nie była w tym momencie w pełni skupiona na tym, co działo się wokół. Miała wrażenie, że jej umysł robił co chwilę jakieś drobne drzemki. Obecność wujka zdecydowanie pomoże jej nie zasnąć, ten mężczyzna był osobą, która dużo mówiła, więc czerpała w tym momencie z tego przyjemność. Zjadała powoli wypiek Nory, który złapała, aby dostać drobinę energii. Naprawdę bała się, że zaśnie tu na stole i zrobi tym przykrość swojej kuzynce. Starała się uśmiechać, starała się być jak najbardziej sobą i jak najmniej zmęczoną. Jej myśli jednak nie chciały współpracować, bo uciekły co chwilę do Augustusa i jego żony. Była na siebie zła, a jej serce cholernie szybko uderzało w jej piersi.
– Czasami przydaje się taka odskocznia, jeśli wujek nie będzie miał jak wrócić do domu może się u mnie do jutra zatrzymać – zaproponowała. Nie wiedziała w jakim stanie mogą skończyć tę imprezę, a zdecydowanie nie chciała, aby Otto wracał do domu pod wpływem wina, które zapewne tu wypije. Wiedziała, że był związany mocno ze swoją żoną, ale miała nadzieję, że miał sporo rozsądku w domu, a u niej był pokój wolny bo rodziców nadal nie było w mieście. Gdy kazał jej się pochylić do siebie uśmiechnęła się delikatnie i zrobiła, o co prosił. Zerknęła w stronę Nory, gdy wspomniał o tym, że prezentuje się dzisiaj lepiej i miał szczerą prawdę. Była prześliczna, Avelina sama nie raz zastanawiała się, dlaczego jeszcze nikogo nie znalazła. – To prawda. Nora jest promienna – wyszeptała. Nie czuła się urażona słowami wujka, widziała siebie w lustrze i była dzisiaj zdecydowanie bardziej bledsza, bardziej zmęczona i bardziej smutna, co z trudem ukrywała pod uśmiechem, aby nie odpowiadać na pytania pokroju czy wszystko dobrze, chcesz porozmawiać, czy coś się stało? Oczy jej się zaiskrzyły, gdy wspomniał o kawałku miejsca dla niej pod uprawę ziemi. Poczuła jak kamień spada jej z serca. To by rozwiązało jej problem na jakiś czas, a nawet na bardzo długi czas. – Z przyjemnością, naprawdę. Nie wie wujek ile to będzie dla mnie znaczyć – odpowiedziała z ulgą w głosie. Jeden z wielu problemów zostanie rozwiązany.