Heather starała się obserwować Brennę w pełnym skupieniu. Słońce jednak świeciło jej po oczach, było gorąco, bardzo gorąco, a mundur brygadzisty tego nie ułatwiał. Myślami była gdzieś daleko, przy zimnym piwku, na zielonej trawce, po pracy. Kropla potu, która wpadła jej do oka po tym jak spłynęła z czoła skutecznie przywróciła ją do rzeczywistości. Ponownie przyglądała się swojej partnerce, która niczym pająk przemykała między balkonami. To nie tak, że nie sugerowała jej, że to na się lepiej nadaje do tego zdania. Była młodsza, zwinniejsza i w ogóle, jednak Longbottom ciężko było przemówić czasami do rozsądku, właściwie to nawet nie czasami, a raczej często. Skoro tak bardzo chciała, to właśnie ona mknęła przez te balkony, bardzo wysoko nad ziemią, a Wood stała na straży, żeby ją łapać, gdyby coś poszło nie po myśli partnerki.
Szukały z Brenną jakichś kamyków, rubinów, czy szmaragdów? Nie umiała nigdy rozróżnić tego za bardzo. Wiedziała tylko, że od Camerona chciałaby dostać pierścionek z szafirem, bo był taki ładny, niebieski i pasowałby do jej oczu. Na tym kończyła się jej cała wiedza geologiczno - kamieniarska.
Był już w sklepie przy Pokątnej, nic jednak nie znalazły, musiały jakoś wleźć do tego mieszkania, które okazało się nie mieć drzwi. Ciekawa sprawa, ciekawe, co się z nimi stało. Światło paliło się od kilku dni, a mężczyzna nie wychodził na zewnątrz. Interesowało ją co jadł, prędzej, czy później na pewno opuści to miejsce, bo głód musiał go przycisnąć.
Coś dużo tych szlagów rzucała Brenna przy tym przechodzeniu. Nie podobało się to Wood. - Mówiłam, że ja pójdę? Już dawno byłabym na miejscu. - Była do tego mniejsza, więc łatwiej byłoby jej lawirować między balkonami.
Partnerce udało się wreszcie wskoczyć na drugi balkon, pięknie, jeden problem z głowy. Teraz tylko Wood powinna do niej jakoś dołączyć, przecież nie wejdzie tam sama, do przestępcy, to było nierozsądne. - Co teraz? Nie możesz iść tam sama, co jeśli ktoś jest w środku? - Szepnęła tak, żeby się nie drzeć, bo jeszcze tego brakowało, żeby sąsiedzi zaczęli się im przyglądać. Zaczęła również wspinać się po gzymsie, po nie chciała czekać.