• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony

[15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#4
06.12.2023, 23:46  ✶  
Nie uznał tego za niegrzeczne, był przyzwyczajony do tego, że część ludzi ignorowała to, co mówił, no, chyba że odzywał się w kwestiach związanych z pracą. Gdy wchodził w rolę komornika, miał zaskakująco dużo atencji oraz słodkich, cukierkowych komplementów. Zupełnie, jakby mieli tym coś ugrać, sprawić, że ich długi zniknęły. Antek wychowywany przez Stanleya w dużej mierze, którego Sauriel był najlepszym przyjacielem, miał taki nawyk mówienia bezpośrednio. I pewnie będzie to jeden z gwoździ do jego trumny. Voldemort nie wyglądał mu na kogoś cierpliwego. A cygar nigdy nie miał okazji palić, chociaż gdyby ktoś mu przypomniał o ich istnieniu, pewnie by chętnie spróbował.
Idąc za przyzwoleniem Roberta, wyjął papierosa i wsunął pomiędzy wargi, korzystając ze swojej smoczej zapalniczki, aby się zaciągnąć. Poczuł się lepiej, gdy nikotynowy dym wypełnił jego płuca. Paskudny nałóg, a przez Ministerstwo i kwestię bycia tym zasranym dziedzicem, którym powinien być przecież Stasiek, palił więcej i więcej. Westchnął, gdy wypuścił dym, wracając do swojego towarzysza skupieniem i uwagą. Sprzątał kurwa ręcznie, co za ewenement na skalę Śmierciożerców. Zaczął mówić, rzucił nawet nazwisko — mignęło mu chyba gdzieś w aktach, ale imienia zupełnie nie kojarzył, więc jedynie pokręcił głową, biorąc kolejny mach papierosa. Po spelunie się już nie rozglądał, nie chciał gdybać nad tym, czy po dołączeniu do szanownych konserwatystów i amatorów czystości krwi, będzie musiał przebywać w tak brudnych miejscach. Ściągnął brwi, a mina nieco mu zrzedła. Czy on będzie mu kazał kraść? Marny z niego złodziei, ale mógłby znaleźć sposób na skonfiskowanie tego oficjalnie, podrabiając kilka pism.. Trochę żaru błysnęło w półmroku, a popiół zniknął gdzieś w powietrzu, magicznie znikają. Uroki czarodziejskich papierosów, nie robiły bałaganu tak, jak te śmierdzące, co to mugole mieli i ponoć rzucali na chodniki.
- Nie można go.. Nie wiem, przekonać czymś silniejszym niż perswazja, skoro to uczony z zasługami dla społeczeństwa magicznego? O rozwój ogółu warto dbać, nawet jeśli ktoś ma niegodne poglądy, można próbować go naprawić. - odpowiedział pytająco, podnosząc spojrzenie na Roberta. Rozumiał, ale nie chciał rozumieć, co było pomiędzy wierszami. Przecież on sobie nawet nigdy rąk nie ubrudził! Pomijając już to, naprawdę wartościowych i inteligentnych ludzi, którzy mogli realnie wpływać badaniami na świat czarodziejów i doprowadzać do jego ewolucji, było mu szkoda. Antek miewał zapędy agresywne, bywał brutalny, ale od czasów Hogwartu, to bardzo pracował nad swoją porywczością, zwłaszcza służbowo. Dużo gorzej było, gdy wychodziło to poza ten niewielki obszar, gdzie umiał być oazą spokoju. Robert też mu wyglądał na spokojnego, ale w oczach miał kurwiki, które ciągle mu coś przypominały, ale nie miał pojęcia, co to było.
Był urzędnikiem, był inteligentny, nie obijał ludziom mord i nie rzucał crucio, jak Stasiek. Westchnął, wziął kolejny mach fajki i kiwnął głową. Jak mus, to mus. Większość jego życia przecież polegała na robieniu tego, czego robić nie chciał lub co uważał, że można zrobić lepiej. Skoro jednak jego dzisiejszy opiekun z organizacji, do której tak ochoczo go zaciągnął dziadzio miał życzenie takie, a nie inne...
- Jeśli nie chcesz, żeby konfiskata wyglądała na kradzież, mogę przygotować odpowiednie papiery w kilka minut, które zostawimy na miejscu i nie będzie śladów tego, że ewentualnemu rozwojowi wypadków tam, będzie towarzyszyło złodziejstwo. Z drugiej jednak strony, sensownie załatwione, może być przykrywką. Gdyby sprawy poszły źle. Mieszka sam, czy ma służbę? - zapytał jeszcze, chcąc wykorzystać możliwość zadania pytania, którą sobie sam nadał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (3264), Robert Mulciber (3069)




Wiadomości w tym wątku
[15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Robert Mulciber - 27.11.2023, 08:00
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 28.11.2023, 20:41
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Robert Mulciber - 04.12.2023, 22:30
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 06.12.2023, 23:46
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Robert Mulciber - 09.12.2023, 23:43
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 06.01.2024, 23:00
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Robert Mulciber - 08.01.2024, 19:53
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.01.2024, 00:26
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Robert Mulciber - 06.02.2024, 14:00
RE: [15 luty 1972] Pierwsze ataki, Robert & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 25.02.2024, 16:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa