07.12.2023, 02:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2023, 02:57 przez Perseus Black.)
Litość, często zakładająca fałszywą maskę współczucia, również była formą agresji, tylko, że biernej; dawała bowiem litującemu się poczucie, że jest lepszy, stawiała go ponad drugą osobą, obdzierała ze sprawczości, była gorsza od pogardy. Perseus tego wieczora zamierzał wystawić na ciosy swe ciało, nie duszę już i tak roztrzaskaną na setki drobnych kawałków. Chciał odpowiedzieć czymś równie opryskliwym. Usta wygięły się w cynicznym grymasie, uniósł do góry podbródek, a ich spojrzenia się spotkały i wtedy...
...zobaczył swoje własne odbicie w oczach mężczyzny. A raczej dziesiątki odbić w pękniętej tafli. Przez krótką chwilę, która zdawała się całą wiecznością, zdawało mu się, że nawiązali ze sobą cienką nić porozumienia. Niczym dwaj rozbitkowie, którzy znaleźli się na bezludnej wyspie. Widział w tym człowieku siebie, poznawał w jego agresji swoje własne autodestrukcyjne zachowania. Przyćmiony bólem zdołał dostrzec jedynie czerwoną smugę okalającą jego sylwetkę. To jednak wystarczyło, aby twarz Perseusa nieco złagodniała, a wargi rozchyliły się w niemym zdumieniu.
I wtedy poczuł mocne kopnięcie. Ból wpełzł na jego lico, ciało odruchowo się skuliło, a sam na moment stracił dech. Zaraz potem posłusznie dał się powlec w obrzydliwy, cuchnący zaułek - nie miał właściwie wyjścia, był całkowicie zależny od żelaznego uścisku nieznajomego. Dyszał ciężko, w ustach czuł metaliczny smak własnej krwi, oczy zachodziły mu mgłą, a prawa noga stała się nagle dziwnie odrętwiała i ciężka. Właśnie to ostatnie najbardziej przerażało Perseusa; nie bał się śmierci (choć może bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że bardziej od niej bał się życia), lecz wizja utraty sprawności i kontroli nad własnym losem.
Teraz, paradoksalnie, znów ją miał. Nadal był zdany na łaskę tego człowieka, czuł cierpnie oplatające jego szyję i raniące bladą skórę, ale właśnie o to mu chodziło - by doprowadzić go do granicy, sprowokować do tego, by dokończył za Perseusa to, czego nie miał odwagi doprowadzić do końca.
— Co jeśli ja wcale nie chcę oddychać? — zapytał z triumfem wybrzmiewającym w ochrypłym barytonie; tym samym, który musiał odczuwać Ikar w chwili, w której spadał wprost w objęcia wzburzonego morza. A potem szarpnął się do przodu.
...zobaczył swoje własne odbicie w oczach mężczyzny. A raczej dziesiątki odbić w pękniętej tafli. Przez krótką chwilę, która zdawała się całą wiecznością, zdawało mu się, że nawiązali ze sobą cienką nić porozumienia. Niczym dwaj rozbitkowie, którzy znaleźli się na bezludnej wyspie. Widział w tym człowieku siebie, poznawał w jego agresji swoje własne autodestrukcyjne zachowania. Przyćmiony bólem zdołał dostrzec jedynie czerwoną smugę okalającą jego sylwetkę. To jednak wystarczyło, aby twarz Perseusa nieco złagodniała, a wargi rozchyliły się w niemym zdumieniu.
I wtedy poczuł mocne kopnięcie. Ból wpełzł na jego lico, ciało odruchowo się skuliło, a sam na moment stracił dech. Zaraz potem posłusznie dał się powlec w obrzydliwy, cuchnący zaułek - nie miał właściwie wyjścia, był całkowicie zależny od żelaznego uścisku nieznajomego. Dyszał ciężko, w ustach czuł metaliczny smak własnej krwi, oczy zachodziły mu mgłą, a prawa noga stała się nagle dziwnie odrętwiała i ciężka. Właśnie to ostatnie najbardziej przerażało Perseusa; nie bał się śmierci (choć może bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że bardziej od niej bał się życia), lecz wizja utraty sprawności i kontroli nad własnym losem.
Teraz, paradoksalnie, znów ją miał. Nadal był zdany na łaskę tego człowieka, czuł cierpnie oplatające jego szyję i raniące bladą skórę, ale właśnie o to mu chodziło - by doprowadzić go do granicy, sprowokować do tego, by dokończył za Perseusa to, czego nie miał odwagi doprowadzić do końca.
— Co jeśli ja wcale nie chcę oddychać? — zapytał z triumfem wybrzmiewającym w ochrypłym barytonie; tym samym, który musiał odczuwać Ikar w chwili, w której spadał wprost w objęcia wzburzonego morza. A potem szarpnął się do przodu.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory