07.12.2023, 13:04 ✶
Uśmiechnęła się łagodnie. Teraz Avelina jej potrzebowała, ale biada Rockwoodowi, jeżeli kiedyś wpadnie na Olivię. Nie skończy się to wtedy dobrze. Ale teraz, w tej chwili, Quirke musiała zająć się przyjaciółką. Dość już wypłakała przez tego pajaca.
I może sama wiedziała, że to nie najlepszy pomysł, żeby topić smutki w alkoholu, ale teraz ciężko było o cokolwiek, co sprawi, że Avelina na chwilę zapomni o tym, co się stało. Żeby takie rany się zasklepiły, potrzebny był czas, bliska obecność najbliższych i znowu - czas. A czasu nie miały, więc ten jeden raz postanowiła posłużyć się alkoholem i używkami. Ale najpierw zaciągnęła Avelinę na parkiet.
Rudowłosa puściła jej rękę, lekko przymykając oczy. Pozwoliła, żeby muzyka otoczyła jej ciało i wdarła się do mózgu, wypierając wszystkie inne. Też miała swoje sekrety, też powinna była powiedzieć Avelinie co się stało i kiedy, ale czuła, że to nie jest dobry moment. Nie tego teraz potrzebowała. Teraz potrzebowała muzyki, obijających się podczas skocznych tańców ciał i alkoholu. Potrzebowała lepkich rąk przypadkowych osób, które niby mimochodem ocierały się o jej plecy i ramiona, potrzebowała zawrotów głowy i utraty tchu, potrzebowała nie tracić jej samej z oczu, żeby poczuła znowu, że żyje. Że życie nie kończy się na jakimśtam facecie. Nie potrzebowały mężczyzn tego typu w swoim życiu.
Zeszły z parkietu po niespełna pięciu piosenkach. Alkohol robił swoje, chociaż to Ave wypiła więcej niż Olivia. Olivia, mimo wszystko, się hamowała, balansując na granicy podpicia i totalnego upicia się. Miała plany na jutro i musiała być w formie. I gdy zniknęła na chwilę w łazience, Paxton została sama przy stoliku ze swoimi myślami. Lecz nie na długo.
- Mówiłaś, że potrzebujesz? - Quirke upuściła dwa skręty na stół. Miała zaróżowione policzki i roześmiane oczy. Ciekawe rzeczy sprzedają w tych mugolskich kiblach.
I może sama wiedziała, że to nie najlepszy pomysł, żeby topić smutki w alkoholu, ale teraz ciężko było o cokolwiek, co sprawi, że Avelina na chwilę zapomni o tym, co się stało. Żeby takie rany się zasklepiły, potrzebny był czas, bliska obecność najbliższych i znowu - czas. A czasu nie miały, więc ten jeden raz postanowiła posłużyć się alkoholem i używkami. Ale najpierw zaciągnęła Avelinę na parkiet.
Rudowłosa puściła jej rękę, lekko przymykając oczy. Pozwoliła, żeby muzyka otoczyła jej ciało i wdarła się do mózgu, wypierając wszystkie inne. Też miała swoje sekrety, też powinna była powiedzieć Avelinie co się stało i kiedy, ale czuła, że to nie jest dobry moment. Nie tego teraz potrzebowała. Teraz potrzebowała muzyki, obijających się podczas skocznych tańców ciał i alkoholu. Potrzebowała lepkich rąk przypadkowych osób, które niby mimochodem ocierały się o jej plecy i ramiona, potrzebowała zawrotów głowy i utraty tchu, potrzebowała nie tracić jej samej z oczu, żeby poczuła znowu, że żyje. Że życie nie kończy się na jakimśtam facecie. Nie potrzebowały mężczyzn tego typu w swoim życiu.
Zeszły z parkietu po niespełna pięciu piosenkach. Alkohol robił swoje, chociaż to Ave wypiła więcej niż Olivia. Olivia, mimo wszystko, się hamowała, balansując na granicy podpicia i totalnego upicia się. Miała plany na jutro i musiała być w formie. I gdy zniknęła na chwilę w łazience, Paxton została sama przy stoliku ze swoimi myślami. Lecz nie na długo.
- Mówiłaś, że potrzebujesz? - Quirke upuściła dwa skręty na stół. Miała zaróżowione policzki i roześmiane oczy. Ciekawe rzeczy sprzedają w tych mugolskich kiblach.