07.12.2023, 21:42 ✶
Michael od kilku tygodni był bardzo zajęty. Nie dość, że musiał zajmować się sprawami, które były dla niego ważne, aby utrzymać je w tajemnicy to jeszcze przesiadywał po kilkanaście godzin w Ministerstwie sprawdzając wszystkie doniesienia o atakach na mugoli i czarodziejów mugolskiej krwi. Owszem nie musiał tego robić lecz musiał wiedzieć jak reagować w momencie gdy w raporcie czy też zgłoszeniu przeczyta coś, co mogłoby naprowadzić członków BUMu na osoby odpowiedzialne za ataki. Oczywiście część z nich dało się łatwo zatuszować jednak części nie mógł zlekceważyć i musiał przekazać je do sprawdzenia czarodziejom pracującym w Brygadzie. Dlatego też w dniu, kiedy otrzymał zaproszenie od swojego brata na szklaneczkę czegoś mocniejszego nie mógł mu odmówić.
Na szczęście tego dnia nie musiał zostawać do późna w pracy i mógł się odpowiednio przygotować na to spotkanie. Nie mógł jednak pozbyć się wrażenia, że zaproszenie od Eryka było dość tajemnicze i tym samym interesujące. Już wracając z pracy zastanawiał się co też jeden z jego braci wymyślił i choć był Aurorem nie mógł rozgryźć tej niespodzianki.
Przed wyjściem z rodzinnej posiadłości zostawił wiadomość dla swojej ukochanej żony, że może nie wrócić na noc i zakładając na siebie ciemną, letnią szatę teleportował się na Pokątną, tylko po to, by minąć tłum czarodziejów załatwiających swoje sprawy i udać się na ulicę, na której czuł się jak ryba w wodzie.
Szedł spokojnie obserwując mijających go czarodziejów i czarownice przyglądając im się uważnie mając nadzieję, że w którymś obliczu rozpozna swojego brata jednakże żadna z mijanych osób nie była tą, której szukał Michael. Dopiero gdy usłyszał charakterystyczne pytanie jakie często padało z ust Eryka zatrzymał się i podszedł do niego z wyciągniętą różdżką.
- Równie dobrze sam mogłeś sobie podpalić tego skręta. - powiedział i spojrzała na brata po czym machnął różdżką wypowiadając odpowiednie zaklęcie. - A teraz wyjaśnij mi dlaczego tak tajemniczo zachowywałeś się zapraszając mnie ta to spotkanie. Już myślałem, że knujesz coś bardzo niedobrego. - dodał, akcentując ostatnie słowo, by dodać mu bardziej złowieszczego charakteru.
Na szczęście tego dnia nie musiał zostawać do późna w pracy i mógł się odpowiednio przygotować na to spotkanie. Nie mógł jednak pozbyć się wrażenia, że zaproszenie od Eryka było dość tajemnicze i tym samym interesujące. Już wracając z pracy zastanawiał się co też jeden z jego braci wymyślił i choć był Aurorem nie mógł rozgryźć tej niespodzianki.
Przed wyjściem z rodzinnej posiadłości zostawił wiadomość dla swojej ukochanej żony, że może nie wrócić na noc i zakładając na siebie ciemną, letnią szatę teleportował się na Pokątną, tylko po to, by minąć tłum czarodziejów załatwiających swoje sprawy i udać się na ulicę, na której czuł się jak ryba w wodzie.
Szedł spokojnie obserwując mijających go czarodziejów i czarownice przyglądając im się uważnie mając nadzieję, że w którymś obliczu rozpozna swojego brata jednakże żadna z mijanych osób nie była tą, której szukał Michael. Dopiero gdy usłyszał charakterystyczne pytanie jakie często padało z ust Eryka zatrzymał się i podszedł do niego z wyciągniętą różdżką.
- Równie dobrze sam mogłeś sobie podpalić tego skręta. - powiedział i spojrzała na brata po czym machnął różdżką wypowiadając odpowiednie zaklęcie. - A teraz wyjaśnij mi dlaczego tak tajemniczo zachowywałeś się zapraszając mnie ta to spotkanie. Już myślałem, że knujesz coś bardzo niedobrego. - dodał, akcentując ostatnie słowo, by dodać mu bardziej złowieszczego charakteru.