07.12.2023, 23:30 ✶
Uniosła lekko brwi na tak niespodziewany, błogi uśmiech Eryka. Zauważyła to nachylenie się, zauważyła szukanie po kieszeniach. Uśmiechnęła się lekko i pokręciła głową.
- Zostawię was, spędźcie ten czas z wnukami, rodzina zawsze powinna być na pierwszym miejscu - powiedziała lekkim tonem, przechodząc obok Chestera. Posłała mu spojrzenie, tym razem już kontrolowane, z mieszaniną niewinności i filuterności. Przejechała dłonią po jego biodrze. - Znajdź mnie potem.
Kiwnęła głową Erykowi na pożegnanie, a dzieciom posłała szeroki, ciepły uśmiech. Niełatwo było być dzieckiem w otoczeniu dorosłych - to nigdy nie było łatwe. I tak byli bardzo grzeczni, nie miała im za złe, że zaczęły naciskać na pluszaki. Nachyliła się w ich kierunku.
- Jak im się nie uda, znajdziecie mnie przy ogniskach. Wyczaruję wam coś - mrugnęła do chłopców, a potem skierowała kroki w stronę płomieni, wyciągając po drodze paczkę papierosów. Nie dopaliła tamtego, ale zamierzała spróbować z kolejnym, chociaż podejrzewała jaki mógł dać efekt. Zdjęła więc z głowy wianek, nałożyła go jakiejś dziewczynce, która przechodziła obok, i zniknęła w tłumie.
- Zostawię was, spędźcie ten czas z wnukami, rodzina zawsze powinna być na pierwszym miejscu - powiedziała lekkim tonem, przechodząc obok Chestera. Posłała mu spojrzenie, tym razem już kontrolowane, z mieszaniną niewinności i filuterności. Przejechała dłonią po jego biodrze. - Znajdź mnie potem.
Kiwnęła głową Erykowi na pożegnanie, a dzieciom posłała szeroki, ciepły uśmiech. Niełatwo było być dzieckiem w otoczeniu dorosłych - to nigdy nie było łatwe. I tak byli bardzo grzeczni, nie miała im za złe, że zaczęły naciskać na pluszaki. Nachyliła się w ich kierunku.
- Jak im się nie uda, znajdziecie mnie przy ogniskach. Wyczaruję wam coś - mrugnęła do chłopców, a potem skierowała kroki w stronę płomieni, wyciągając po drodze paczkę papierosów. Nie dopaliła tamtego, ale zamierzała spróbować z kolejnym, chociaż podejrzewała jaki mógł dać efekt. Zdjęła więc z głowy wianek, nałożyła go jakiejś dziewczynce, która przechodziła obok, i zniknęła w tłumie.