08.12.2023, 12:23 ✶
- Gdy skończę prace nad Melancholią, możesz przymierzyć i ją. Nie widzę cię na pewno w sukni wszystkich barw jesieni - tam potrzebuję modelki o włosach rudych albo brązowych, najlepiej energicznej. Pandora Prewett, choć włosy ma ciemne, mogłaby tu pasować, ale musiałbym ją spotkać - powiedział Christopher. O tym, że lubił Victorię, świadczyło choćby to, że ugryzł się w język, zanim dodał, że także radosnej i charyzmatycznej. Nie to, że rozumiał przez to coś złego, ot Lestrange kojarzyła się mu raczej owszem, z pewnym uporem, z odwagą, ale była też osobą spokojną. - We mgle i Tęsknocie widzę kobietę o jasnych włosach i o eterycznej urodzie... może Sarah Macmillan faktycznie by tu pasowała, ale odrobinę boję się, że suknia nie przetrwałaby nawet próby generalnej, nie mówiąc już o pokazie - stwierdził z pewnym zastanowieniem, gdy przywołał obraz tej srebrzystookiej Sary, której uroda faktycznie była niekonwencjonalna, i która miała wzrost odpowiedni do takich pokazów, ale kojarzyła się Rosierowi jako istota raczej wybitnie niezgrabna.
Brwi Christophera powędrowały lekko w górę, gdy dostrzegł jasne linie blizn. Nie powinny go dziwić u aurorki, a jednak - trochę zdziwiły. Zbył jednak dość szybko problem wzruszeniem ramion. Bo byłby to kłopot na zwykłym, mugolskim pokazie, ale niekoniecznie tutaj i kiedy Rosierowi zależało na konkretnej modelce.
- Przykro mi, że spotkały cię takie obrażenia, Victorio, ale na pokazie możemy ukryć je zaklęciem. A może i zostawić takie, jakimi są, skoro chodzi o emocje, a ty jesteś aurorką - wszystko zależy, jaką suknię ostatecznie dla ciebie wybierzemy - stwierdził, z pewnym zamyśleniem, bo i owszem, zaczął od razu zastanawiać się nad jeszcze innym projektem, chociaż na razie była to mglista wizja. - Może prawdziwie płonąca suknia, skoro jesteś panną Parkinson? - stwierdził, uśmiechając się lekko. Rzecz jasna strój trzeba by zabezpieczyć odpowiednim zaklęciem, ale to na pewno zrobiłoby odpowiednie wrażenie.
Cofnął się i przesunął różdżką parawan.
- Spróbuj, proszę i zobaczymy, jaki będzie efekt. Myślałem, żebyś przymierzyła tę bardziej spokojną, ale pomysł z prawdziwym płomieniem może być wart rozważenia, nie uważasz? Mam wezwać asystentkę, żeby ci pomogła?
Brwi Christophera powędrowały lekko w górę, gdy dostrzegł jasne linie blizn. Nie powinny go dziwić u aurorki, a jednak - trochę zdziwiły. Zbył jednak dość szybko problem wzruszeniem ramion. Bo byłby to kłopot na zwykłym, mugolskim pokazie, ale niekoniecznie tutaj i kiedy Rosierowi zależało na konkretnej modelce.
- Przykro mi, że spotkały cię takie obrażenia, Victorio, ale na pokazie możemy ukryć je zaklęciem. A może i zostawić takie, jakimi są, skoro chodzi o emocje, a ty jesteś aurorką - wszystko zależy, jaką suknię ostatecznie dla ciebie wybierzemy - stwierdził, z pewnym zamyśleniem, bo i owszem, zaczął od razu zastanawiać się nad jeszcze innym projektem, chociaż na razie była to mglista wizja. - Może prawdziwie płonąca suknia, skoro jesteś panną Parkinson? - stwierdził, uśmiechając się lekko. Rzecz jasna strój trzeba by zabezpieczyć odpowiednim zaklęciem, ale to na pewno zrobiłoby odpowiednie wrażenie.
Cofnął się i przesunął różdżką parawan.
- Spróbuj, proszę i zobaczymy, jaki będzie efekt. Myślałem, żebyś przymierzyła tę bardziej spokojną, ale pomysł z prawdziwym płomieniem może być wart rozważenia, nie uważasz? Mam wezwać asystentkę, żeby ci pomogła?