Mabel była podekscytowana przez cały poranek, nie tylko dlatego, że uwielbiała święta czarodziejów, ale też dlatego, że tego dnia były urodziny jej mamy. Chciała coś dla niej przygotować, ale przez ostatnie kilka dni była bardzo zajęta różnymi rzeczami, więc nie zdążyła narysować dla mamy laurki. Wieczorem zaś miała zostać z babcią, bo mama miała IMPREZĘ i to brzmiało jak dobry moment, żeby przygotować dla Nory odpowiedni prezent.
Tymczasem mama wystroiła ją w śliczną, białą sukienkę z kwiecistym wzorkiem i związała jej długie, ogniste włosy w warkocz. Mabel specjalnie zabroniła upinać sobie wysoko włosy bo miała nadzieję, że uda jej się dostać jeden z wianków. Rok temu wianek niewygodnie leżał jej na głowie i chociaż sprawiał, że czuła się cały czas wesoła to musiała go w końcu zdjąć. Aż do Lammas ozdabiał jednak jej pokój i rozsiewał w okół piękny zapach.
Kiedy tylko weszły między stragany, głowa Mabel zaczęła się kręcić i rozglądać na wszystkie strony. Chciała wszystko zobaczyć i niczego nie pominąć, chociaż mnogość dorosłych czarodziejów, którzy przybyli na tą okazję wcale tego nie ułatwiała. Słysząc propozycję otrzymania wianku, pokiwała energicznie głową.
- Tak, tak, tak!- po czym sama pociągnęła mamę w stronę stoiska. Pomachała Mirabelli, która jednak zajęta była obsługiwaniem kogoś innego i przyjęła wianek od jakiejś innej czarownicy. Nie mogąc się doczekać, zamknęła oczy i ostrożnie umieściła wiecheć na głowie, ciekawa co akurat jej się trafiło.
!wianki