Mabel wcale nie czuła żadnego niepokoju, wręcz przeciwnie. Już wcześniej była bardzo podekscytowana świętem a teraz zaczęła wręcz podskakiwać w miejscu. Czuła, że ten dzień jest wspaniały i pełen niespodzianek, i była pewna, że każda z nich będzie wspanialsza od poprzedniej.
- Mamo, mamo! - zawołała, bo między dwiema przechodzącymi osobami mignęła jej dziewczyna, może już jednak kobieta, z psiakiem o dwóch ogonach. Czyż nie wspaniale byłoby mieć takiego na własność?! - Mamo, chodźmy tam! - wykrzyknęła i pociągnęła Norę za rękę w stronę dziewczyny, a potem w stronę trzech stojących obok siebie stoisk. Jeśli oczy dziewczynki wcześniej były podekscytowane, teraz zrobiły się okrągłe i błyszczące a jej buzia uchyliła się w zachwycie.
Wiedziała już, że gdyby miała zwierzątko. Uroczego szpiczaka, psidwaka albo majestatycznego abraksana to dużo lepiej byłoby jej znosić mieszkanie w Londynie. Do głowy jej nie wpadło, że większe z tych zwierząt wymagają odpowiedniego miejsca do życia i utrzymania. Przecież mogłoby mieszkać w jej pokoju! Albo u babci w ogródku! A potem zobaczyła stojącego nieco na uboczu jednorożca i jej ciało zaczęło dosłownie wibrować od energii ekscytacji, która przez nie przepływała.
- Iiiiiiiii! - zapiszczała, przykładając dłonie do ust. Następnie odwróciła się do rodzicielki a jej uśmiech zamienił się w bardzo poważny wyraz twarzy, kiedy spojrzała Norze prosto w oczy, zadzierając głowę.
- CHCĘ. TEGO. - oznajmiła, wskazując palcem białe stworzenie. - Proooooszę! - dodała, robiąc słodkie oczy i smutną minkę. Obawiała się, że matka może jej odmówić więc w jej głowie zaczęła się już tworzyć lista cioć i wujków, którzy mogą się gdzieś tutaj kręcić, a których łatwiej będzie naciągnąć na wygranie dla niej wspaniałego stworzenia.