08.12.2023, 14:53 ✶
Pukanie do drzwi go zaskoczyło. Uniósł brew, kierując wzrok na klamkę. Przezwyciężył chęć machnięcia różdżką i wpuszczenia Bellatrix w ten sposób do środka - już raz nadepnął jej na odcisk, nie planował po raz kolejny popełnić tego błędu. Wstał więc z cichym westchnięciem i zrobił to własnoręcznie, przesuwając się lekko, by Trix mogła wejść do środka.
- Nie spałaś - bardziej stwierdził niż zapytał, kładąc jej dłoń na plecach. Drzwi zamknęły się same, gdy prowadził narzeczoną do stołu. Odsunął krzesło, żeby mogła usiąść. Wyglądał na zaniepokojonego jej stanem. Sam niespełna tydzień temu doświadczył tego stanu, z tą różnicą, że nie cierpiał na permanentną bezsenność. Nie potrafił sobie wyobrazić, co musiała czuć Black, która zmagała się z problemami ze snem praktycznie od zawsze.
Miał jednak wrażenie, że ta kłótnia bardziej dotknęła jej, niż jego. Nie było to jednak zaskoczeniem - nie do końca rozumiał uczucie, które ich połączyło, nie był też empatą. Wiedział, że postąpił źle, bo Bellatrix dobitnie mu to pokazała. Nie potrafił jednak wejść w jej buty i zrozumieć, co do końca zaszło na sabacie. Gdyby ktoś mu powiedział to samo, spłynęłoby to po kaczce. Miał zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie o sobie samym, by taka drobna uwaga wpłynęła na jego samoocenę.
- Jak się czujesz? Jeśli chcesz, możemy przełożyć obiad i po prostu pójdziesz spać. Gdzieś powinienem mieć twój eliksir - obserwował ją uważnie. Potrzebował z nią porozmawiać, ale nie miał zamiaru naciskać, jeżeli nie czuła się na siłach. Przyszła, więc chciała to wyjaśnić, lecz wątpił, by była w stanie skupić się na dłużej, skoro wyglądała tak, jakby całą noc nie zmrużyła oka.
- Nie spałaś - bardziej stwierdził niż zapytał, kładąc jej dłoń na plecach. Drzwi zamknęły się same, gdy prowadził narzeczoną do stołu. Odsunął krzesło, żeby mogła usiąść. Wyglądał na zaniepokojonego jej stanem. Sam niespełna tydzień temu doświadczył tego stanu, z tą różnicą, że nie cierpiał na permanentną bezsenność. Nie potrafił sobie wyobrazić, co musiała czuć Black, która zmagała się z problemami ze snem praktycznie od zawsze.
Miał jednak wrażenie, że ta kłótnia bardziej dotknęła jej, niż jego. Nie było to jednak zaskoczeniem - nie do końca rozumiał uczucie, które ich połączyło, nie był też empatą. Wiedział, że postąpił źle, bo Bellatrix dobitnie mu to pokazała. Nie potrafił jednak wejść w jej buty i zrozumieć, co do końca zaszło na sabacie. Gdyby ktoś mu powiedział to samo, spłynęłoby to po kaczce. Miał zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie o sobie samym, by taka drobna uwaga wpłynęła na jego samoocenę.
- Jak się czujesz? Jeśli chcesz, możemy przełożyć obiad i po prostu pójdziesz spać. Gdzieś powinienem mieć twój eliksir - obserwował ją uważnie. Potrzebował z nią porozmawiać, ale nie miał zamiaru naciskać, jeżeli nie czuła się na siłach. Przyszła, więc chciała to wyjaśnić, lecz wątpił, by była w stanie skupić się na dłużej, skoro wyglądała tak, jakby całą noc nie zmrużyła oka.