Nie czekała długo na to, żeby podszedł do drzwi. Wsunęła się do środka mieszkania, kiedy tylko je otworzył. Zazwyczaj dobrze się czuła w tym miejscu, pomieszkiwała tutaj niemalże, tyle, że dzisiaj było zupełnie inaczej.
Drgnęła, kiedy położył jej dłoń na plecach. Nie chciała pokazywać, że czuje się nieswojo, jednak trochę nie wyszło.
- To nic nowego. - Rzuciła na jego stwierdzenie. Miewała okropne problemy ze snem, piła eliksiry, aby sobie z tym poradzić, czasem jednak nawet to nie pomagało. Taki już jej urok. Szło się do tego przyzwyczaić, nie miała też za bardzo innego wyjścia. Wiele myśli kłębiło się w jej głowie, wracały zazwyczaj w nocy, nie dawały spać.
Usiadła na krześle, czekała, aż on zasądzie na przeciwko. Wyprostowała się, widać było po niej, że jest spięta, najwyraźniej jeszcze nie do końca przetrawiła to wszystko.
- Gdybym chciała przełożyć obiad, to by mnie tutaj nie było. - Powiedziała raczej chłodnym tonem, takim, jakim zwracała się do obcych, nigdy do Rolpha. Nie ukrywała, że nadal jest na niego trochę obrażona, mimo wszystko przyszła tu jednak, świadczyło to o tym, że chciała sobie wszystko wyjaśnić. Zapewne i po niej spłynęłyby podobne słowa jak po kaczce, gdyby powiedział je w jej kierunku ktoś obcy. Rolph był jednak jedną z najbliższych jej osób, nie spodziewała się, że z jego strony uslyszy kiedyś coś tak nieprzyjemnego. Nigdy jak dotąd nie spotkało jej z jego strony nic podobnego. Zabolało ją to bardzo, bo jednak wiele dla niej znaczył i nie spodziewała się, że ją w ten sposób potraktuje. Wzięła to bardzo do siebie, bo Trixie chciała być idealna, chciała spełniać oczekiwania wszystkich wokół, a usłyszała, że jest za miękka.
- Nalejesz mi wina? - Zapytała jeszcze, chociaż raczej nie piła, dzisiaj miała ochotę.