Niektórzy powiadają, że ludzie się zmieniają. Może tak samo było w przypadku Roberta? Może przez ostatnie spotkania z Rodolphusem, przeanalizował coś? Nic bardziej mylnego. Spostrzegawczość Lestrange’a była czymś wyjątkowym. Podobnie jak ostrożność, o czym omyłkowo można było zauważyć w jego poruszaniu kończynami. Był też jeden błąd. Chłopak dużo gadał. Richard wiedział, kiedy może przestać się z nim bawić. Dlatego nie kontynuując z nim rozmowy w nieodpowiednim pomieszczeniu, skierował go jako pierwszego do biura. Zaskoczenie? Mulciber musiał pozamykać główną część tego miejsca, zabezpieczyć zaklęciami i zgasić światła. Tam w gabinecie, zastanie osobę go oczekującą.
A skoro Lestrange się zatrzymywał, czując niepewność, zaskoczenie, które Richard uchwycił, dołączył do niego. Widział, że dotknął klamki, ale wciąż się wahał?
Zachęcił. Jeżeli będzie się ociągał, to sam mu te drzwi otworzy i wepchnie do środka. Rodolphus jednak osobiście przekroczył próg pomieszczenia. A wewnątrz gabinetu przy biurku, siedział oczekujący ich Robert.
- Właśnie skończyłem.
Krótko odpowiedział bratu, także nie okazując jakichkolwiek emocji. Zamknął za sobą drzwi, krzyżując ręce na klatce piersiowej, nadal trzymając różdżkę w lewej dłoni. Oparł się ramieniem o framugę, jakby chciał blokować wyjście. Nie jego wina, że ten młody był wygadany. Mógł krótko powiedzieć, że to sprawa pilna i wymaga rozmowy w ustronnym miejscu. Z jednej strony, uwierzył że rozmawia z Robertem. Co było też na plus. Co jednak, jeżeli wpadłby w taką pułapkę, kiedy stanąłby przed kimś, kto podawałby się za Mulcibera z użyciem eliksiru wielosokowego?
- Poza tym, że jest spostrzegawczy, czujny, wygadany to, nie. Czysty.
Odpowiedział na kolejne pytanie brata, bazując na swojej obserwacji jego zachowania, postawy i mowy. A także, odczytu nici powiązań. Szacunek? Sympatia? Kurde. Brat miał wielbiciela. Fana? Niesamowite. Nie wyczytał nic negatywnego. Więc może nie powinni się przejmować na zapas?
Na razie Richard pozostał w biurze. Jeżeli Robert da mu znać, że ma wyjść i zostawić ich samych. Zrobi to. Jeżeli wolałby, aby pozostał, zostanie.