Był osobą inną niż jej mężowie. Miała wrażenie, że tamci byli słabi, nieokrzesani, zaborczy. Perseus też miał zalążki zaborczości, ale w innym kontekście. Liczył się z jej zdaniem, zawsze o wszystko pytał i próbował sprawić, aby czuła się komfortowo. Inaczej niż jej ojciec, który wymagał posłuszeństwa, oczekiwał wręcz, że będzie myśleć jak on, robić, co jej karze, ale Vespera zawsze miała w sobie zbyt wielkie pokłady pewności siebie, lubiła mieć ostatnie zdanie. Wobec ojca nigdy się to nie udawało, ale poprzednie małżeństwa były aranżowane i stały się celem jej buntu, więc nie chciała ulegać tym mężczyznom. Perseus miał przewagę, bo ona sama go sobie wybrała, upatrzyła go lata temu i zawsze pragnęła mieć. Przerażała ją wizja ponownego ślubu, ponownego życia z mężczyzną, ponownego spełniania oczekiwań jako żona. Odkryła jednak, że mieszkanie z Blackiem nie było takie okropne, było komfortowe. Jasne, ciężko jej było zasnąć, ale w jej głowie już zdążyło zasiać się nasionko poczucia, że jego dom to też jej dom – teraz wystarczyło poczekać, aż wyrośnie z niego odpowiednie poczucie przynależności.
Niespodziewany gest jej narzeczonego spowodował, że dziewczyna zaśmiała się lekko. Czuła zmartwienie, że to może być dla niego za dużo, ale uciekło gdzieś w las. W końcu jeśli chciał to zrobić to czuł, że mógł, prawda? Z trudem jej przychodziło myślenie o zmartwieniach, z trudem przychodziło jej okazywanie troski, ale zaczynała to łapać, starała się dla niego odrzucać swój egoizm. Nie przestawała się uśmiechać, nie wiedziała skąd się brało to poczucie szczęścia, radości i pomyślności, ale wiedziała, że było to odpowiednie. Przechyliła lekko głowę i przytuliła się do niego, bo tylko tak potrafiła cokolwiek mu pokazać, słów jej zawsze brakło, jakby nie znała tych, które powinny określać to, co do niego czuła. Ciężko było jej odnaleźć się w emocjonalności, którą obdarowywał ją ten mężczyzna. Nie wiedziała za bardzo nawet, co mu odpowiedzieć, ale czuła się tak potężnie w dzisiejszym dniu, że ponownie go ucałowała.
– Też chcę z tobą spędzić resztę życia – szepnęła i przytuliła się do jego ramienia. – Chodźmy zobaczyć do ognisk – dodała kierując się w odpowiednie miejsce. – Chciałabym mieć już ślub za sobą, chciałabym być już twoją żoną, ale nie chce się narażać ojcu jeszcze bardziej – dodała nie patrząc na niego, jakby wstydziła się tego, że nadal jest pod wpływem swojego ojca. Nie chciała, chciała decydować sama, ale to wychodziło jej z trudem.
@Perseus Black