• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło?

[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
09.12.2023, 21:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2024, 00:23 przez Morrigan.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
Rozliczono - Morpheus Longbottom - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Nad Doliną Godryka zapadał zmierzch.
Niebo nad sadem, ciągnącym się za domem Longbottomów, zabarwiło się czerwienią i złotem, kiedy Brenna, wciąż w mundurze, aportowała się przed bramą posiadłości i weszła na jej teren, a potem przeszła ścieżką do drzwi, za którymi – o dziwo – nie przywitał jej żaden z psów. Zadziwiające zjawisko dość szybko wyjaśniła skrzatka, wspominając, że dwóch domowników zabrało zwierzaki na spacer. Być może dlatego posiadłość była zadziwiająco cicha – mimo imponujących rozmiarów domu o to bywało dość trudno, biorąc pod uwagę, że mieszkało tutaj wiele osób. Najwyraźniej jednak tego wieczora ktoś wyszedł z psami, ktoś był w pracy, ktoś kogoś odwiedzał…
– Malwa, skarbie, zrób mi proszę kolację! – zawołała Brenna do skrzatki, już w biegu na górę. Uszczęśliwiła ją zapewne przy tym niesamowicie, bo biedny skrzat dostawał już nie raz załamania na wyręczanie go w obowiązkach przez domowników. Tego wieczora jednak Brenna – jak właściwie zwykle, a na pewno zwykle od początku maja – miała za sobą o wiele za dużo nadgodzin i za wiele rzeczy do zrobienia przed snem.
Zdążyła jednak zrobić tylko jedną z nich, czyli pozbyć się munduru i przebrać w szorty i koszulkę. Bo kiedy pchnęła okiennicę, chcąc otworzyć okno na oścież, na ścieżce wiodącej od bramy do drzwi wejściowych, zobaczyła coś czy raczej kogoś, przez kogo wszystkie plany wywietrzały jej z głowy, a grafik, starannie zaplanowany na najbliższe dwadzieścia cztery godziny, posypał się w proch.
– Wujek Morpheus! – zawołała, wychylając się przez parapet prawie do połowy, tak że zaistniało realne zagrożenie, że zaraz wyleci z pierwszego piętra. A chwilę później już cofała się od okna, by pędem przebiec przez cały dom – i chociaż w środku nie dało się teleportować, odległość pomiędzy swoim pokojem, a drzwiami wejściowymi pokonała tak szybko, że ktoś mógłby pomyśleć, że jednak zdołała obejść to ograniczenie.
Ale cóż, Brenna zawsze była trochę nazbyt energiczna, tak samo jak nazbyt rozgadana i pod wieloma względami pozostawała wręcz przeciwieństwem swojego zrównoważonego wuja.
– Nie spodziewaliśmy się ciebie dzisiaj! – oświadczyła, otwierając przed nim na oścież drzwi. Ciemne włosy, krótsze niż te parę miesięcy temu, bo ścięte po tym, jak je przypalono i dopiero odrastające, były rozczochrane. Na prawym przedramieniu, tuż powyżej nadgarstka, znaczyły się cienkimi liniami nowe blizny. – Nie posłałeś sowy, czy coś ją zżarło po drodze? – zapytała, przesuwając się, by zrobić mu miejsce, ale jednocześnie mierząc go uważnym spojrzeniem: bo ostrożność, obecna w niej od roku 70 i narastająca tylko od maja, kazała natychmiast… upewniać się. Upewniać, że zna tę minę, że zna ten głos, że zna ten chód. Że to domu naprawdę po wielu miesiącach wrócił Morpheus Longbottom, najmłodszy z synów Godryka.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2766), Morpheus Longbottom (2012)




Wiadomości w tym wątku
[01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 09.12.2023, 21:46
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 09.12.2023, 23:26
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 09.12.2023, 23:46
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 19:02
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 19:24
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 20:06
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 20:38
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 10.12.2023, 21:25
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 10.12.2023, 21:49
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Morpheus Longbottom - 11.12.2023, 15:13
RE: [01.06.07, zmierzch, Warownia Longbottomów] Co tu się wydarzyło? - przez Brenna Longbottom - 11.12.2023, 16:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa