• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa

[10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#10
10.12.2023, 02:18  ✶  
♫

Uśmiechnęła się pod nosem. Pracoholizm (tak, pracoholizm, bo Lestrange nie bała się użyć tego słowa) Brenny był już chyba sławny na całe Ministerstwo. Rzecz jasna nie miała zielonego pojęcia, że Atreus ma w tym wszystkim pecha, bo dopełnił wraz z Longbottom rytuału, nie wiedziała, że nie dalej jak dwa dni wcześniej boleśnie przekonał się na własnej skórze o jego mocy, kiedy wraz z Brenną, niczego nieświadome, natknęły się na stado błotoryjów na skraju Doliny Godryka. Założyła więc, że jego krzywy uśmieszek, który zaraz spłynął, jest tutaj raczej żartobliwy, a nie, że… ta sprawa dotyka go bardzo dosłownie i bezpośrednio.

Mavelle też nie była jej jakoś bliska, ot znały się jeszcze z czasów szkoły siłą rzeczy, w końcu to kuzynka Brenny, z którą Victoria przyjaźniła się od… cholera, od zarania dziejów chyba. Wychowywały się w jednej mieścinie, były z jednego roku w szkole, razem były prefektkami swoich domów… Miały za sobą kawał historii, będzie ze dwadzieścia lat jak nie dłużej, więc oczywiście musiała też znać Bones. Martwiła się jej stanem głównie na wgląd na Brennę i jej zmartwienie o kuzynkę, nie dlatego, że Victoria miała jakieś ciągoty do męczennictwa i cierpienia za wszystkie żywe osoby chodzące po tym świecie… Nie. Tak nie było. Najbardziej interesowali ją jej bliscy, nie była żadną altruistką. Taki auror, co to rzuca się do wszystkich cierpiących chyba by długo nie pożył. Bo jakoś… Heh. Żeby skutecznie ścigać czarnoksiężników samemu też trzeba było się zagłębić w czarną magie, wiedzieć z czym się walczy i jak. Czarna magia miała zaś swoje sposóby by wtłoczyć się w serce, a przede wszystkim w duszę. Tam nie było ludzi bez skazy, a jeśli jakiś jakimś cudem się zjawił – to życie szybko weryfikowało delikwenta.

To capture a predator, you can't remain the prey. You have to become an equal in every way.

– Czyli to nie wy – mruknęła i skrzywiła się. Zagadka z żywiołakiem nadal pozostawała nierozwiązana, chociaż Victoria zaczynała mieć swoją bardzo kontrowersyjną teorię. – U nas było podobnie, jakby nie chciał nikogo dopuścić do… ognia? – odparła, nadal zaskoczona swoimi wnioskami, choć nie wypowiedziała wszystkiego na głos. Powiedziała wystarczająco, by Atreus, który nie był w ciemię bity, dodał dwa do trzech. – Coś dziwnego, tak… Jak tak teraz myślę… to ja chyba po prostu zobaczyłam Limbo i to, co tam się dzieje. Śmierciożerców i Voldemorta – wyraźnie zmarszczyła brwi, bo wychodziło na to, że była jedyną osobą, która w dymie zobaczyła rudowłosą kobietę i Voldemorta ze swoimi sługami. To uczucie, w którym tak mocno chciała chronić tę kobietę… nadal to pamiętała. Uniosła spojrzenie na Atreusa. – Nie, nie mam. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. W najbliższej rodzinie też nie mam nikogo, kto by takie zdolności przejawiał – chociaż kto wie, może tego dnia się to w niej objawiło? Ale chyba nie. Poza tym jednym razem nic więcej się takiego nie działo…

… chyba, że…

Nie, to niemożliwe. Te obrazy, które widziała w głowie od tamtego czasu…? Atreus mógł zauważyć, że coś Victorię bardzo zmartwiło, ale była to tylko chwila, bo za chwilę powróciła do ciasta i kawy.

Porozmawiali jeszcze trochę, Victoria opowiedziała Bulstrode’owi o tym, co udało jej się dowiedzieć, ale też o tym jaki dosłownie burdel panuje teraz Biurze. Że sparowali ją z Bletchleyem i póki co odwalają papierkową robotę, więc żeby się nie zdziwił, jak wróci do roboty. I inne… takie tam. Mogli też porozmawiać o mniej zawodowych sprawach, ale w końcu pora była rozejść się do siebie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1906), Victoria Lestrange (2456)




Wiadomości w tym wątku
[10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Atreus Bulstrode - 15.09.2023, 03:54
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Victoria Lestrange - 15.09.2023, 08:20
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Atreus Bulstrode - 22.09.2023, 00:14
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Victoria Lestrange - 23.09.2023, 00:54
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Atreus Bulstrode - 29.09.2023, 02:13
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Victoria Lestrange - 05.10.2023, 21:30
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Atreus Bulstrode - 11.10.2023, 02:14
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Victoria Lestrange - 12.10.2023, 18:55
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Atreus Bulstrode - 15.11.2023, 02:39
RE: [10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa - przez Victoria Lestrange - 10.12.2023, 02:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa