10.12.2023, 14:18 ✶
Pokiwałem głową na słowa Atreusa. Jak najbardziej, będąc na miejscu tego mężczyzny, co znalazł zwłoki, sam również, jako laik w temacie antropologii, powziąłbym podobne warianty pod możliwość. Niestety, akta pary mówiły samo przez się, a również postarzenie się ciał nie było naturalne, nawet nie dobrały się do nich żadne insekty, co w grobach miało miejsce, rzecz jasna. Zbyt świeża sprawa by można było mówić o jakimkolwiek głębszym rozkładzie, zgniliźnie i takich tam rzeczach. Co prawda, ciała zaczęły również się starzeć naturalnie, ale przebiegało to nieco inaczej, z racji z tego, że ich gwałtowne, nagłe postarzenie pozbawiło je znacznych ilości wody, więc byli, cóż, można by rzec, że wysuszeni z życia.
- Nie dziwię się temu mężczyźnie... Nie widziałem tamtego ciała z Beltane, aczkolwiek przeglądałem raport z tej sekcji. Faktycznie istnieją znacznie podobieństwa między ciałami, aż żałuję, że nie miałem okazji obejrzeć tych zwłok, ale mogę zaryzykować stwierdzeniem, że to mogła być ta sama siła - przyznałem, kiwając ponownie głową i w końcu też znajdując odpowiedni raport. Trochę było w ostatnim czasie tych nieboszczyków. Może to poniekąd zasługa Śmierciożerców, ale nie tylko. Chyba że to Voldemort maczał w tym palce. Jego wiedza wykraczała zdecydowanie poza naszą wiedzę... Ale o tym głośno nie będę mówił.
- Śmierć była gwałtowna, brak oznak walki. Jedyne mechaniczne uszkodzenie ciała, jakie znalazłem, było na jednym z denatów zadane już po śmierci. Obstawiam, że to rolnik musiał zahaczyć o nie pługiem albo inną, większą maszyną. Nie zniszczyło to zanadto tkanek, bo to wysuszone trupy... Tkanka miękka niemalże u nich nie występuje. U obojga śmierć nastąpiła w podobnym czasie. Plus, minus godzina, dwie... Wszystko jest zresztą opisane - przyznałem, wstając i wyciągając teczkę w kierunku Atreusa. - Starałem się być wylewny. Gdyby jednak coś było niejasne albo chciałbyś żebym coś jeszcze przebadał, sprawdził, jestem do twojej dyspozycji. Przez ostatnie dni wertuję książki w poszukiwaniu informacji na temat istot, artefaktów czy klątw, które mogły poczynić coś podobnego. Jeśli trafię na coś interesującego, nie omieszkam zgłosić - dodałem, żeby nie było wątpliwości. Nie sądziłem jednak by można było coś jeszcze wyciągnąć z denatów. Zarówno, serce, wątroba, żołądek czy mózg zostały przeze mnie przejrzane, przebadane, zważone, zmierzone, opisane. Każda tkanka postała się w podobny sposób, w zakresie lat które wcześniej podałem. Sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat. Tak bym określił przedział czasowy.
- Rozważałem podróż na pole, ale otrzymałem informacje, że nic ciekawego na miejscu nie zabezpieczono. Czy to prawda? - dopytałem Bulstrode’a, skoro zajmował się tą sprawą osobiście. - Właściwie szkoda, że nie wezwano mnie na miejsce po znalezieniu zwłok. Uwielbiam pracę biurową, ale potrafię działać w terenie i rozumiem, że czasami trzeba pobrudzić sobie ręce... W razie czego jestem do waszej dyspozycji - dodałem raczej przyjacielsko, aniżeli z wyrzutem. Pragnąłem aby ludzie mieli mnie za kompetentną osobę, a nie kogoś, kto przymarzł do stołka kostnicy. Zapewne zmienię zdanie, kiedy będą mi kazali ciągnąć tyłek na jakieś bagna... Zapewne wtedy będę przeklinał swoją nadgorliwość.
- Nie dziwię się temu mężczyźnie... Nie widziałem tamtego ciała z Beltane, aczkolwiek przeglądałem raport z tej sekcji. Faktycznie istnieją znacznie podobieństwa między ciałami, aż żałuję, że nie miałem okazji obejrzeć tych zwłok, ale mogę zaryzykować stwierdzeniem, że to mogła być ta sama siła - przyznałem, kiwając ponownie głową i w końcu też znajdując odpowiedni raport. Trochę było w ostatnim czasie tych nieboszczyków. Może to poniekąd zasługa Śmierciożerców, ale nie tylko. Chyba że to Voldemort maczał w tym palce. Jego wiedza wykraczała zdecydowanie poza naszą wiedzę... Ale o tym głośno nie będę mówił.
- Śmierć była gwałtowna, brak oznak walki. Jedyne mechaniczne uszkodzenie ciała, jakie znalazłem, było na jednym z denatów zadane już po śmierci. Obstawiam, że to rolnik musiał zahaczyć o nie pługiem albo inną, większą maszyną. Nie zniszczyło to zanadto tkanek, bo to wysuszone trupy... Tkanka miękka niemalże u nich nie występuje. U obojga śmierć nastąpiła w podobnym czasie. Plus, minus godzina, dwie... Wszystko jest zresztą opisane - przyznałem, wstając i wyciągając teczkę w kierunku Atreusa. - Starałem się być wylewny. Gdyby jednak coś było niejasne albo chciałbyś żebym coś jeszcze przebadał, sprawdził, jestem do twojej dyspozycji. Przez ostatnie dni wertuję książki w poszukiwaniu informacji na temat istot, artefaktów czy klątw, które mogły poczynić coś podobnego. Jeśli trafię na coś interesującego, nie omieszkam zgłosić - dodałem, żeby nie było wątpliwości. Nie sądziłem jednak by można było coś jeszcze wyciągnąć z denatów. Zarówno, serce, wątroba, żołądek czy mózg zostały przeze mnie przejrzane, przebadane, zważone, zmierzone, opisane. Każda tkanka postała się w podobny sposób, w zakresie lat które wcześniej podałem. Sześćdziesiąt, siedemdziesiąt lat. Tak bym określił przedział czasowy.
- Rozważałem podróż na pole, ale otrzymałem informacje, że nic ciekawego na miejscu nie zabezpieczono. Czy to prawda? - dopytałem Bulstrode’a, skoro zajmował się tą sprawą osobiście. - Właściwie szkoda, że nie wezwano mnie na miejsce po znalezieniu zwłok. Uwielbiam pracę biurową, ale potrafię działać w terenie i rozumiem, że czasami trzeba pobrudzić sobie ręce... W razie czego jestem do waszej dyspozycji - dodałem raczej przyjacielsko, aniżeli z wyrzutem. Pragnąłem aby ludzie mieli mnie za kompetentną osobę, a nie kogoś, kto przymarzł do stołka kostnicy. Zapewne zmienię zdanie, kiedy będą mi kazali ciągnąć tyłek na jakieś bagna... Zapewne wtedy będę przeklinał swoją nadgorliwość.