10.12.2023, 16:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2023, 16:06 przez Rowena Ravenclaw.)
Pojawiła się Szeptucha
Czym bowiem byłaby sabat bez obecności Sally; obłąkanej wieszczki, która pojawiała się znikąd, niekiedy wywracając do góry nogami czarodziejskie życia swymi przepowiedniami. Tak było również i teraz - Szeptucha zjawiła się na sabacie nagle, jakby zmaterializowała w tłumie (być może właśnie tak było? W jej przypadku chyba nic już nie dziwiło), a jej oczy wodziły po twarzach zebranych, szukając wśród nich ofiar wybrańców.
Nora i Mabel
Wyrosła przed wami i uśmiechała się do Nory tak, jakby o wszystkim wiedziała. Prawdopodobnie tak właśnie było, ale Szalona Sally zdawała się być niejako mile połechtana tym, jakie emocje wywołuje w młodej cukierniczce. Wyciągnęła ku niej dłoń zakończoną długimi paznokciami i pogłaskała ją po policzku - Nora w tym samym czasie nie mogła się w żaden sposób poruszyć. Trudno było jednak powiedzieć, było to efektem jej strachu, czy jakiegoś tajemniczego zaklęcia, które na nią rzuciła.
— On jest tutaj, na tym sabacie. Ten, który sprawi, że zatrzepocze ci serce i pokaże miasto żeliwnej wieży — oznajmiła Norze — Jest piękny, czarujący i potrafi wznosić na wyżyny, ale to nie człowiek dla ciebie. Nie takiego życia szukasz dla siebie i dla niej.
Puściła Norę i zwróciła się do małej Mabel.
— Przywdziejesz kolory Domu Lwa — oświadczyła krótko, po czym was ominęła. Dopiero teraz Nora mogła się poruszyć. Jeśli zdecydujecie się odwrócić i spojrzeć w ślad za nią, nikogo nie zobaczycie.
Eryk
Położyła dłoń na twoim ramieniu, a następnie przywarła do ciebie niczym spragniona pieszczot kotka, choć wcale kotką nie była, lecz czarną panterą, dziką i groźną. Jej palce wybrały się na wędrówkę wzdłuż twojego ramienia.
— Lawenda nie mówi prawdy. Róża chętniej rozchyli swoje płatki za kilka galeonów więcej. Ale Mak... Biedny Mak, nie wybieraj Maku, jeśli nie chcesz mieć kłopotów. — wyszeptała. Nim zdążyłeś o cokolwiek zapytać, Sally zdążyła zniknąć.
Danielle i Ulysses
Kiedy ją zobaczyliście, stała za jednym z ognisk, przez co sprawiała wrażenie, jakby wyszła właśnie z płomieni. Wpatrywała się w was intensywnie, a wy czuliście, że nie możecie się ruszyć. Zaraz zasłoniła ją grupka czarodziejów. Kiedy już byliście pewni, że zniknęła, Szeptucha pojawiła się za waszymi plecami. Nie widzieliście jej - nie mogliście się ruszyć, ale wyraźnie słyszeliście jej głos.
— Niektóre królestwa są niewarte objęcia. Niektóre walki - warte podjęcia. Razem przetrwacie tę burzę.
Kiedy się odwróciliście, nikogo za wami nie było.