Doceniała jego słowa, wręcz nawet ją rozbawił swoją pewnością względem jej ojca, ale nie w żaden negatywny sposób. Sama nie miała nawet odwagi tak pomyśleć o Chesterze, ale Black dawał jej naprawdę spore pole do tego, aby zmienić to w swoim postępowaniu. Ojciec posłany do Salazara przez jej narzeczonego. Tego jeszcze nie doświadczyła, może nie musiała aż tak obawiać się swojej przyszłości? Wiedziała z drugiej strony, że jej troski nie minął tak szybko, miała swoje zobowiązania, z których nie mogła nawet zrezygnować, a tatuaż był w tym miejscu idealnym tego przykładem. Zacisnęła mocno dłoń na jego dłoni i cicho westchnęła z przyjemności, gdy ją ucałował. Ta jego czułość była delikatna, stonowana, dawna jej w odpowiednich dawkach zaczynała odpowiednio zmiękczać jej serce względem niego i budzić w niej lwa, który chciał za wszelką cenę go chronić. Egoizmu szybko się nie oduczy. Vespera i Perseus byli różni, inaczej postrzegali świat. Ona chciała stać na zgliszczach swoich wrogów, a on niekoniecznie w ten sposób działał.
– Odważnie, mój drogi – odszepnęła z uśmiechem. – To nawet podniecające – dodała przyciągając go na chwilę do siebie, aby móc mu to powiedzieć do jego ucha, a następnie lekko je zagryźć.
Gdy dotarli do ognisk sama spojrzała w jedno z nich. Lubiła ogień, lubiła to, że był żywy i pulsujący, a do tego niszczycielski. Sama siebie często porównywała do takiego ognia.
@Perseus Black
!płomienie